Wywiady

Paula & Karol

2021-07-22

Polsko-kanadyjski duet Paula & Karol wydał piąty już album studyjny zatytułowany "Lifestrange". O kulisach powstania tego wydawnictwa opowiedział nam Karol Strzemieczny.

Rozmowa z: Karol Strzemieczny

- Uwagę zwraca bardzo ładna i tajemnicza okładka Waszego nowego albumu. Czy stoi za nią jakaś symbolika?

- Trzeba by zapytać autorkę tej okładki czyli Hanię Cieślak, gdyż jest to jej autorski pomysł. Nie była pewna, czy ten pomysł nie jest dla nas zbyt mroczny i niepokojący, ale bardzo się nam spodobał. Przede wszystkim jest dziwna, tak jak tytuł płyty – „Lifestrange”, ale jest w niej dużo piękna.

- „Lifestrange” to bardzo eklektyczna, ale jednocześnie optymistyczna płyta, co kontrastuje nieco z tym mrokiem i niepokojem z okładki…

- Tak, zgadzam się. Uważam, że nawet w trudnych czasach trzeba podnieść głowy do góry i mówić o rzeczach, które nadają sens naszym działaniom. I tak ten album jest utrzymany w takim „Paulo-karolowym” klimacie, ale czasy są inne więc brzmienie i niepokój, który słychać w niektórych utworach są jak najbardziej na miejscu, ale w ostatecznym rozrachunku wychodzimy z tego wszystkiego z podniesioną głową i w dobrych nastrojach.

- Ten album został skomponowany jeszcze przed wybuchem epidemii COVID-19 czy już w jej trakcie? Jak ten okres pandemicznego zamknięcia wpłynął na prace nad tym materiałem?

- Płyta została skomponowana przed wybuchem pandemii, a ta rozpoczęła się gdy już weszliśmy do studia nagraniowego. Materiał kończyliśmy w studiu już podczas pandemii. Ślady nagrywaliśmy osobno, aby się nie spotykać w studiu. Piosenki były miksowane w czasie rzeczywistym przez Internet, dzięki dobrym programom, przez Holendra Arjena Mensinga. Jest to rzeczywiście pandemiczny album, a nawet udało się nam przewidzieć to, co się stanie. W utworze „Good Old Days” padają słowa, że „świat się skończy”, a piosenka ta powstała miesiąc przed wybuchem pandemii.

- Okres pandemii był bardzo owocny w nowe płyty i projekty muzyczne, a na „Lifestrange” jest tylko 8 nowych kompozycji. Nie mieliście więcej pomysłów?

- Pomysłów zawsze mamy więcej, ale na końcu zostawiamy to, co się nam naprawdę podoba. Pracujemy nad pewną ilością kompozycji, ale potem, jeśli nie czujemy danego utworu, to go albo zostawiamy, albo czasem do niego wracamy po jakimś czasie. Osobiście lubię krótkie albumy, chyba, że jest koncepcja, że płyta ma być długa i ma mieć jakiś sens. Ale 30-35 minut to mój czas dla albumów, na tyle starcza mi uwagi (śmiech). Dodam, że na ilość piosenek na tej płycie miał też wpływ COVID. Wiesz, gdy nagrywaliśmy tę płytę partiami, izolując się w studiu nagraniowym, no to nie będziemy nagrywać 20 czy 30 nowych kompozycji.


- Czy Paula & Karol to Wasz duet czy też cały zespół, a więc także muzycy, którzy z Wami nagrywają płyty czy grają koncerty?

- Paula & Karol był i jest większą rodziną muzyków, którzy od lat nam towarzyszą i nagrywają z nami płyty. Po kilku miesiącach grania pod szyldem Paula & Karol dołączył do nas Igor Nikiforow, który miał co prawda kilka lat przerwy od współpracy z nami, ale znowu z nami gra. Grał z nami przez wiele lat świetny basista Staszek Wróbel, Zofia Moruś, Szymon Najder. Przewinęło się przez te wszystkie lata wielu znakomitych muzyków i jednocześnie naszych przyjaciół. Teraz grają z nami: Jakub Czubak i Krzysztof Pożarowski oraz wspomniany już Igor Nikiforow. Ale muszę też zaznaczyć, że zdarza się, iż gramy w duecie. Ta pierwsza twórcza iskra wychodzi z reguły ode mnie i od Pauli. A dopiero potem dajemy nasze pomysły „na tapetę” dla większej ilości muzyków. Także podsumowując: Paula & Karol z jednej strony jest rzeczywiście duetem, ale gramy i funkcjonujemy także jako większy zespół, a to zależy od sytuacji i potrzeb.

- Dwa lata temu, przed pandemią i powstaniem „Lifestrange” obchodziliście dziesięciolecie istnienia zespołu. Czy traktujecie tę płytę, pierwszą po tym jubileuszu, jako pewnego rodzaju początek nowego etapu w działalności Pauli & Karola?

- Ciekawe, że to zauważyłeś, bo jakoś nie myśleliśmy o tym. „Lifestrange” jest naszą piątą płytą i zazwyczaj było tak, że działaliśmy według pewnego schematu: komponujemy piosenki, nagrywamy je, wydajemy, koncertujemy i robimy czasem jeszcze inne rzeczy. Jest to nasz naturalny tryb, trochę jak pory roku. Czy minęło 10 czy minie 20 lat – myślę, że zawsze będzie to tak wyglądać. Może tylko te pory roku będą się nieco przeciągać.

- Wiesz, zapytałem o to, bo takie rocznice stanowią pretekst do pewnych przemyśleń i są cezurą czasową…

- Rzeczywiście, mieliśmy uroczysty koncert, Hania Cieślak zrobiła z tej okazji piękny plakat. Zmobilizowało nas to do pracy i docenienia tego, gdzie jesteśmy jako muzycy. Ale nie planowaliśmy z tej okazji jakiegoś specjalnego wydawnictwa. Ale rzeczywiście, może ta nowa płyta nadaje jakiś nowy kierunek, bo jesteśmy starsi, bardziej dojrzali życiowo.

- Macie już jakieś pomysły na nowe nagrania?

- Tak, nawet wczoraj, w przerwie między wywiadami poimprowizowaliśmy chwilę z Paulą i coś tam się urodziło (śmiech). Zobaczymy, co będzie dalej.

- Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load