Wywiady

Karolina Lizer

2021-10-18

Wokalistka Karolina Lizer wydała debiutancki album "Lśniąca. Łąkowe historie...", który jest inspirowany naturą, ludowością, spokojem, harmonią i nadzieją. Artystka odpowiedziała na kilka naszych pytań dotyczących powstania tej płyty.

Rozmowa z: Karolina Lizer

- Czy tytułowa „Lśniąca” to Twoje alter ego?

- Nie ujęłabym tego w ten sposób. Tytuł został zaczerpnięty od utworu „Lśniąca” traktującego o rusałce. Pasowało to do mojego stylu bycia i do całokształtu tej płyty.

- Co było dla Ciebie impulsem do powstania tego albumu akurat w tym momencie Twojej bogatej artystycznej drogi?

- To jest ciekawa historia: otrzymałam nagrodę, w ramach której były dwa dni nagrań w studiu. Moja koleżanka zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Karolina, piszemy teksty i nagrywamy płytę”. Pomyślałam, że może rzeczywiście tak zrobić, ale to musi mieć sens. Zastanowiłam się, jak ten album miałby zabrzmieć i spłynęła na mnie myśl, że chciałabym aby był on tematycznie związany z łąką. Od małego byłam biegającą po trawie dziewczynką, w wiankach i sukienkach. To jestem ja i chciałbym taką płytę. Okazało się, że w związku z tą nagrodą powstały nagrania, które nie miały ostatecznie związku z moim albumem. Także to trochę się „rozeszło” z tą nagrodą, ale była ona pierwszym impulsem, aby ta płyta powstała. Czasem mam w życiu takie olśnienia (śmiech).

- Czy to olśnienie spełniło się w 100% na tym albumie?

- Pierwsza wizja nie była szczegółowa, ale ona sprawdziła się w 100%. Myślałam, że niektóre elementy na tej płycie będą inne i rzeczywiście są inne, ale nie gorsze od tego, co tam sobie „uszczegółowiałam” w głowie. To dobrze, gdyż pokazuje to, że odbywał się aktywny proces twórczy, w który było zaangażowanych wiele osób i nikt niczego nie robił pod przymusem.

- Ten album powstawał na przestrzeni miesięcy i powstaje pytanie, jaki wpływ na jego tworzenie i ostateczne brzmienie miała pandemia?

- Oj tak, spore. Miałam to szczęście, że całą pandemię spędziłam na wsi u moich rodziców i bardzo dużo materiału na „Lśniącą” powstało właśnie tam. Mój pobyt tam dodał jeszcze więcej uroku tej muzyce, bo miałam bardzo dużo bliskości z tym, co chciałam przedstawić na tym albumie.


- Teksty na tym albumie zostały napisane nie tylko przez Ciebie, ale także przez kilka innych osób. W jakiś sposób dopasowali oni swoje pomysły do tego, co Ty chciałaś przekazać na tej płycie?

- Wszystkie teksty, poza dwoma, były napisane specjalnie na ten album. Najważniejsza kwestia jest taka, że znam się ze wszystkimi autorami tekstów. Nie widzę możliwości, że miałabym prosić o współpracę w tej kwestii osobę, której nie znam osobiście. Uważam, że powinna być między nami twórcza chemia. Z Zuzą Wiśniewską znamy się bardzo dobrze i to właśnie ona była tą osobą, która na samym początku zachęciła mnie do pomyślenia o płycie. Wioletta Wiśniewska, która obserwuje moje dokonania od pewnego czasu była z kolei znajomą mojej siostry. Poznałyśmy się i poprosiłam ją o napisanie czegoś na ten album. Powstały dwa teksty jej autorstwa. Arek Frania to autor, który napisał pierwszą autorską piosenkę, którą śpiewałam w życiu czyli „Coraz Cięższy Głaz”. To nie była kompozycja napisana specjalnie na tę płytę, ale jest dla mnie na tyle ważna, że chciałam, by się na niej pojawiła. Poza tym w 100% pokrywa się z tym klimatem, który chciałam na tym albumie osiągnąć. Z kolei Dawid Gębala, który napisał tekst kompozycji „Spacery” i „Kiedy Zniknę” jest kolegą Maćka Czemplika – kompozytora prawie wszystkich utworów na tym albumie. Maciek zaproponował, bym poznała się z Dawidem. Po wielu rozmowach szybko złapaliśmy wspólny język. Gdy napisał tekst do piosenki „Spacery” to przeżyłam mini-szok, bo oddawał on w 100% to, co chciałabym przekazać i moja rodzina, a także znajomi myśleli, że to ja jestem autorką tych słów.

- Wydaje mi się, że ten album jest pewną zamkniętą całością – zaczyna się od kompozycji tytułowej, która jest niejako przedstawieniem się podmiotu lirycznego, a kończy utworem „Kiedy Zniknę”, w którym śpiewasz „Kiedy zniknę jak ten ślad na śniegu”….

- Dążyłam do tego, by stworzyć na tej płycie ciągłą narrację, zamkniętą opowieść. Tak samo tworząc teledysk do kompozycji „Lśniąca” stworzyłam takie przejście z miasta na łąkę, takie zaproszenie na łąkę. Bardzo długo myślałam nad kolejnością utworów, ale myślę, że te utwory wyciągnięte z tego albumu sprawdzą się także w pojedynkę. Lubię wszystkie kompozycje, zarówno razem, jak i osobno. Jednak gdyby jeden bądź dwa utwory wyciągnąć z tej układanki to cała historia jakoś by się tam zaburzyła.

- Płyta została ciepło przyjęta, tak więc zasadne wydaje się pytanie: co dalej? Czy będziesz kontynuowała ścieżkę folkową czy może pójdziesz w inne rejony muzyczne?

- Na pewno będę chciała kolejną płycie. W jakim kierunku pójdę? Na pewno będę nadal związana z poezją. Mam ten problem, że mam aż za dużo pomysłów. I mam już jeden na drugą płytę. Powstały już nawet dwie kompozycje. Nie chce teraz za dużo zdradzać, aby nie zapeszyć. Ale będzie folkowo, trochę bałkańsko, trochę żydowsko i odrobinę orientalnie. Ale na razie chcę się nacieszyć tą płytą.

- Dziękuję za rozmowę. 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load