Wywiady

Agata Gołemberska

2021-10-19

Agata Gołemberska to songwriterka, producentka, wokalistka i uczestniczka 8. edycji programu The Voice of Poland. Właśnie wydała debiutancki mini-album "Pryzmat" w ramach projektu My Name Is New i z tej okazji udzieliła nam wywiadu.

Rozmowa z: Agata Gołemberska

- Twoja ep-ka "Przymat" ukazała się zaledwie kilka miesięcy po dołączeniu do My Name Is New. Można więc powiedzieć, że był to dość szybki proces wydawniczy. Czy podpisując się z nimi miałaś już gotowe piosenki czy powstały one już podczas współpracy z MNIN?

- Przyszłam do nich z gotowym pierwszym singlem zatytułowanym „Uda się”. Miałam też gotowe szkice kolejnych piosenek. Ten pierwszy singel bardzo się spodobał i szybko „zaskoczył” w My Name Is New. Bardzo szybko się porozumieliśmy co do reszty formalności.

- W informacji prasowej o Tobie pojawił się taki akapit o „niekonsekwencji stylistycznej” na płycie „Pryzmat” przez co można rozumieć zróżnicowanie stylistyczne. Czy nie obawiasz się, że ta „niekonsekwencja” może wprowadzić pewne zamieszanie w odbiorze tej płyty? Słuchacze mogą przestać kojarzyć Cię z jednym gatunkiem muzyki…

- Zależy jak na to spojrzeć. Określam siebie mianem wokalistki popowej. Pop traktuję jak puste pudełko, do którego można wrzucić dowolne stylistycznie elementy. I to nie jest nieznany wcześniej zabieg. Wystarczy prześledzić kariery największych artystów. To są patenty, które się wielokrotnie przewijają. Na wielu albumach przemycane są różne inspiracje gatunkowe. Także nie, nie sądzę, aby ta „niekonsekwencja stylistyczna” była dla mnie problemem. Pokazuje to raczej taką elastyczność.

- Przy nagrywaniu tego albumu współpracowałaś z kilkoma producentami. Jaki był Twój wkład muzyczny w tę płytę jako silnej artystki i takiej też osobowości? Jak układała się współpraca z tymi producentami?

- Moim wkładem muzycznym jest współprodukcja tego krążka. Zajmował się tym także mój muzyczny partner Jorgen, a dwie kompozycje zostały wyprodukowane jeszcze przez inne dwie osoby. Jednak pięć piosenek to produkcja moja i Jorgena. Czasami zaczynaliśmy pracę od jego szkicu utworu, czasami – od mojego. Trudno więc powiedzieć, że ktoś jest bardziej za tę płytę odpowiedzialny a ktoś mniej.


- Ale ostateczne słowo należało do Ciebie w waszych twórczych dyskusjach?

- Mamy to szczęście, że nasze wizje muzyczne były na ten materiał bardzo spójne. Mieliśmy jasno ustalony cel do którego dążyliśmy, tak więc żadna ze stron nie miała potrzeby forsowania swoich wizji. Chociaż oczywiście zdarzały się ożywione dyskusje, że któryś pomysł jest lepszy lub gorszy. Lecz nie było między nami żadnych różnic zdań.

- Teksty na płycie Ty napisałaś?

- Tak, teksty są moje. Chociaż bywało tak, że w ich tworzeniu pomocą służył mi Jorgen na zasadzie dopisania wspólnie drugiej zwrotki. Po prostu przychodziłam do niego ze swoim  pomysłem i pytałam go co sądzi i czy pomoże wyjść mi z chwilowego dołka twórczego (śmiech). Trochę inaczej było w przypadku piosenki „Vegas”, którą napisaliśmy wspólnie w cztery osoby.

- Zapytałem o to autorstwo, bo jestem ciekawy, czy w tekstach jesteś przedstawiona Ty czy też są to zaobserwowane sytuacje z Twojego otoczenia?

- Czasem są tam opisane moje odczucia, a czasem są to obserwacje i historie innych kobiet. Bywają też historie które mnie fascynują i niekoniecznie dotyczą mojej osoby.

- Czy Twój udział w programie „The Voice of Poland” dał Ci rzeczywiście doping w Twojej karierze? Czy zapisujesz go po stronie zysków?

- Na pewno dał doping w postaci takiej, której nikt z uczestników tego programu się nie spodziewa. A więc odpadłam na dość wczesnym etapie i pomyślałam sobie: „O nie, trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty”. Była to dla mnie duża motywacja i dzięki temu jestem dzisiaj tutaj, gdzie jestem. Oczywiście jest to początek tej drogi, ale myślę, że przed udziałem w tym programie trochę błądziłam po omacku i nie wiedziałam co chcę robić z tą muzyką, gdzie chcę się z nią odnaleźć. Zadawałam sobie pytanie czy chcę być tylko odtwórcą czy też chciałabym współuczestniczyć w tym procesie twórczym. Padło na tą drugą drogę, która jest trudniejsza, ale tutaj pomogła mi Szkoła Muzyki Nowoczesnej we Wrocławiu. Jest to wspaniała placówka, w której miałam przyjemność uczyć się produkcji muzycznej. No i muszę powiedzieć, że start był od samego początku bardzo trudny, gdyż w tej materii nie wiedziałam zupełnie nic. Musiałam się wszystkiego nauczyć od zera. Ale jest to coś, co bardzo polubiłam i dzięki temu odnalazłam swoją drogę i potrafiłam się zdefiniować jako artystka.

- Czy ten mini-album jest zapowiedzią pełnej płyty długogrającej?

- Myślę, że można tak powiedzieć.

- Dziekuję za rozmowę. 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load