Wywiady

Efterklang

2021-10-26

Duńska grupa Efterklang wydała nowy album "Windflowers" i w ramach promocji tej płyty zawita ponownie do Polski. Zespół zagra 27 października w Teatrze Nowym w Łodzi oraz 28 października w Sali Koncertowej Radia Wrocław. Z tej okazji nasz wysłannik Jakub Oślak zadał kilka pytań Rasmusowi Stolbergowi.

Rozmowa z: Rasmus Stolberg

Jakub Oślak: Jakie były główne wyzwania przy nagrywaniu Windflowers w lockdownie? Czy poszliście na jakikolwiek kompromis i czy jesteś zadowolony z tego, co osiągnęliście?

Rasmus Stolberg: Jesteśmy absolutnie zadowoleni z nowego albumu. Mam wobec niego bardzo dobrze przeczucia, czuję, że pozostanie na długo w sercach słuchaczy. Ta płyta jest wszystkim, czego od niej oczekiwałem. Skończyliśmy nagrywać ją jeszcze przed latem i od tamtej pory tak naprawdę nie miałem zbyt wielu okazji, aby przysłuchać się jej na spokojnie, w całości.

W dniu premiery albumu postanowiłem to nadrobić i wybrałem się na długi spacer, aby ponownie wsłuchać się w te kompozycje z pewnym dystansem do procesu tworzenia i bardzo mnie ucieszyło to, co usłyszałem.

Co do kompromisów i technicznych trudności związanych z nagrywaniem na dystans, Efterklang przez lata wypracowało pewną rutynę pisania i tworzenia nowej muzyki w sposób korespondencyjny, zdalny, z racji tego, że wszyscy mieszkamy w oddalonych od siebie miastach. Sytuacja lockdownu nie była więc dla nas aż taką przeszkodą; myślę, że wręcz potrafiliśmy ją wykorzystać z pożytkiem dla albumu.

JO: W jaki sposób czas pandemii wpłynęły na brzmienie nowego albumu? Osobiście uważam, że jest on spokojniejszy, cichszy, mniej skomplikowany niż poprzednie płyty.

RS: Myślę, że w sposób podświadomy nakierowaliśmy nową muzykę ku światłu i nadziei, dobrego natchnienia, spokoju i pokrzepieniu. Stało się tak, gdyż wszyscy tego potrzebowaliśmy. Na naszą muzykę od zawsze patrzyłem jak na formę eskapizmu. Jest to magiczny świat, który tworzymy zarówno z myślą o nas samych jak i dla słuchaczy, aby móc oderwać się od rutyny życia.

JO: Album zbiega się w czasie z powrotem do koncertowania – jak się czujecie ponownie w trasie? Czy jesteście szczęśliwi, czy raczej ostrożni?

RS: Cieszymy się z każdego możliwego koncertu. Nic nie jest nam zagwarantowane, ani pewne, wciąż ciężko jest cokolwiek zaplanować na dłuższy dystans. Bierzemy sprawy tydzień po tygodniu, czasami nawet dzień po dniu. Niepewność tego co przed nami, nawet na tak krótki dystans, może być trudna dla dobrego samopoczucia psychicznego, ale myślę, że znajdujemy się w tym konkretnym momencie w bardzo dobrym i komfortowym miejscu.

Nauczyliśmy się przez ostatni czas akceptować fakt, że nie mamy pełnej kontroli nad naszymi działaniami, ale nadal staramy się robić to, co chcemy, czyli grać na żywo.


JO: Macie teraz dobry czas i swój moment, ale jakie przewidujesz dla zespołu następne kroki? Czy w dzisiejszych czasach można cokolwiek planować na dłużej niż 6 miesięcy?

RS: Naszym ogólnym planem jest zagranie jak największej liczby koncertów na trasie Windflowers, na ile tylko pozwoli ta wciąż dynamiczna sytuacja. A kiedy nadejdzie odpowiedni czas, myślę, że wszyscy będziemy szczęśliwi mogąc ponownie tworzyć nową muzykę! Jesteśmy bardzo podekscytowani przyszłością, chociaż jest ona wciąż bardzo mocno "niejasna".

JO: Nie graliście w Polsce od dłuższego czasu - cieszymy się zatem, że wracacie, biorąc pod uwagę okoliczności. Jakieś oczekiwania z twojej strony przed tymi koncertami?

RS: W Polsce zawsze dobrze się bawimy! Mam nadzieję, że zobaczę wielu dobrych i spragnionych muzyki na żywo ludzi!

JO: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

Foto: Rasmus Weng Karlsen

 

 


Rozmawiał: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load