Wywiady

Urszula

2021-11-24

Bieżący rok jest dla Urszuli bardzo pracowity. Ukazały się nowe wersje jej dwóch albumów "Biała Droga" i "Supernova", reedycja płyty "Urszula & Jumbo", a także, co najistotniejsze, jej nowy album studyjny "Teraz Ja". O tym właśnie porozmawialiśmy z Artystką.

Rozmowa z: Urszula

- Od premiery Twojej poprzedniej płyty studyjnej minęło aż 8 lat. Pomimo, że byłaś obecna na scenie to czy nie obawiałaś się tego powrotu? 8 lat w muzyce to bardzo długi okres: zmieniają się mody, przychodzą nowi artyści….

- Może właśnie dlatego tyle czasu upłynęło do wydania nowej płyty. W muzyce mody zmieniają się szybko, dlatego zmienia się na przykład aranżacje, które były dobre kiedyś, a nagle stają się przestarzałe. Ale jeśli masz dobre melodie, to można różnymi zabiegami sprawić by były nowoczesne. Dobre melodie zawsze się sprawdzą. I myślę, że to udało się nam zrobić wspólnie z Piotrem Mędrzakiem. Zaprosiliśmy do współpracy znakomitego młodego multiinstrumentalistę i jazzmana Dawida Broszczakowskiego. Przyszedł na nasze sesje nagraniowe i wniósł do aranżacji naszych piosenek dużo takiego innego „młodego” myślenia i podejścia. Ja byłam zachwycona. Bywało, że miałam łzy w oczach bo widziałam jak talent jednego człowieka może unieść jakiś pomysł, który mnie nie wydawał się specjalnie ciekawy, a tu nagle okazywało się, że np. dodanie trąbki czy jakiś „daft punkowych” elementów wzbogacały brzmienie. Mieliśmy podczas tych sesji dużo takich bardzo pozytywnych przeżyć.

- I tą pozytywną atmosferę słychać na tym albumie, choć nie zabrakło i odrobiny smutku oraz nostalgii, zwłaszcza pod koniec…

- Bardzo się cieszę, że tak uważasz. Nie wszystkie piosenki były nowe, gdyż powstały już jakiś czas temu i czekały, aż się ktoś nimi zajmie, ktoś odpali tak zwaną „iskrę bożą”, co zrobili Piotruś i Dawid. Album ma wspólny mianownik, a mianowicie mój śpiew. Natomiast to, co dzieje się pod spodem zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Cieszy mnie też to, że każdy ma na płycie swoją ulubioną piosenkę, znajdzie coś w swoim stylu lub po prostu utwór, który pasuje mu w danym momencie jego życia,  że nie ma tu 1-2 kompozycji które ten album ciągną.

- Dla mnie teksty na tej płycie są deklaracją silnej kobiety, co słychać chociażby w utworze tytułowym, ale z drugiej strony dziewczyna z tej płyty pomimo swojej przebojowości jest osobą zakochaną i po prostu „kobiecą”…

- Tak, ale to jest fajne. Okazuje się, że tak mnie postrzegają panowie, bo większość tekstów na tym albumie jest autorstwa mężczyzn, którzy uruchomili w sobie ten kobiecy pierwiastek (śmiech). Mnie się ta dziewczyna z tych tekstów podoba: jest delikatna, ale nie naiwna i wie o co jej w życiu chodzi.

- Na tej płycie jest kompozycja Ani Dąbrowskiej. Jak doszło do współpracy?

- M.in. z  Anią Dąbrowską czy Magda Wójcik współpracuje Kuba Galiński, który wyprodukował piosenkę „Zaczaruj”. Zrobiła się więc z tego taka mała rodzinka. Piosenka Ani bardzo mi przypadła do gustu, mam więc teraz w repertuarze kolejny walczyk o tematyce miłosnej (śmiech).


- Na początku kariery także śpiewałaś teksty autorstwa mężczyzn (w okresie współpracy z Budką Suflera), ale teraz jesteś artystką dojrzałą i doświadczoną. Jak czujesz się teraz mając do czynienia z męskimi tekstami? Facet nigdy w 100% nie odda kobiecej duszy….

- No, chyba, że jest to Piotr Mędrzak, który napisał tekst piosenki „Blask”. Nawet kobiety często nie potrafią się tak zachwycić  chwilą, światem, momentem, pięknem jak on się tam zachwycił. Powiedziałam mu: „Mój Boże, to wspaniałe, że jeszcze potrafisz tak odbierać świat”. Natomiast te wszystkie „wyzwolone” teksty pokazujące silną dziewczynę, np. w utworach „Teraz Ja” (cytat: „tutaj dowodzę”), „Szkoda łez” („nie płacz i nie dzwoń, nie przysyłaj róż”). Myślę, że spodobają się wielu współczesnym kobietom, które myślą niezależnie.

- Przed premierą albumu „Teraz ja” ukazały się reedycje Twoich trzech albumów z lat 90-tych, z tym, że „Supernova” i „Biała Droga” zostały nagrane na nowo z użyciem oryginalnych śladów, zaś „Urszula & Jumbo” wydana została w niezmienionej wersji. Dlaczego wybór padł akurat na te trzy płyty z Twojej bogatej dyskografii?

- Płyta „Jumbo” oryginalnie nagrana w latach 80-tych została po prostu zremasterowana na nowo z użyciem nowoczesnej technologii, która jest obecnie dostępna, dzięki czemu teraz brzmi znakomicie. Poza tym płyta otrzymała nową wypasioną szatę graficzną, opracowaną przez Beatę Wielgosz. Jest to przepiękne błyszczące wydanie z dużą ilością zdjęć i opisów. Natomiast w latach 90-tych, gdy nagrywaliśmy „Białą Drogę” i „Supernovą” nie było jeszcze platform streamingowych, więc umowy wydawnicze nie obejmowały tych kanałów dystrybucji. Teraz postanowiliśmy zrobić wszystko, aby te płyty się tam znalazły i żeby kolejne pokolenia młodych słuchaczy mogły posłuchać tych płyt. Młodzi ludzie raczej płyt nie kupują. Więc to było zrobione przede wszystkim dla nich, a także dla mojego zespołu, aby pokazać, że zarówno ja, jak i oni jesteśmy w świetnej kondycji, a muzyka z tych albumów cały czas żyje i ma swoją moc. Dodaliśmy jej naszego sznytu, absolutnie nie wnikając w aranże, z całym szacunkiem dla oryginałów.


- Jednak nie można temu albumowi odmówić fajnego brzmienia – charakterystycznego dla amerykańskiej muzyki rockowej sprzed ponad 30 lat.

- Zdaniem fachowców, którzy wiedzą, jak współcześnie masterować muzykę – płyty z lat 90-tych były mocno skompresowane. Tak się po prostu kiedyś nagrywało. Teraz „Biała Droga” I „Supernova” brzmią bardziej naturalnie I współcześnie rockowo, co jest wielką zasługą Jurka Runowskiego.

- Gdy słuchasz „Białej Drogi” i „Supernovej” po ponad 20 latach od ich wydania to zmieniłabyś coś w tych oryginalnych wersjach?

- Absolutnie nic. Natomiast to jednak bardzo gitarowa płyta z dużą ilością solówek Staszka Zybowskiego. Teraz musielibyśmy zmienić podejście instrumentalne podczas realizacji tego albumu, może inaczej potraktowane zostałyby gitary, może dalibyśmy więcej klawiszy. Myślę, że gdybyśmy ją teraz nagrali, to zrobilibyśmy to jednak nieco inaczej. Może nawet inaczej bym zaśpiewała?

- „Biała Droga” i „Supernova” ukazały się w drugiej połowie lat 90-tych. Był to okres boomu polskiej muzyki pop-rockowe. Co według Ciebie sprawiło, że te dwie płyt odniosły tak ogromy sukces w tamtym okresie?

- Złożyło się na to wiele elementów. Myślę, że po prostu graliśmy ciekawą muzykę. Dopiero co wróciliśmy z kilkuletniego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Pojawił się efekt takiego „woooow!”. Wrócili, nowa Urszula z nową płytą, z jej tekstami, z muzyką Staszka. Poza tym rzeczywistość wokół nas była sprzyjająca. Płyty sprzedawały się bardzo dobrze, był to okres wybuchu takiego wyzwolonego grania. Można było robić co się chce, bez żadnej cenzury w takim sensie, że nikt nie patrzył na to, że tu jest za dużo gitary, a tam za długa solówka.

- Czy z sesji nagraniowych tych płyt zostały jakieś niewydane kompozycje?

- Nie, natomiast zostało trochę niedokończonych pomysłów Staszka, które chciał nagrać i wydać w formie płyty solowej z facetami. Może kiedyś uda się to zrealizować w jakiejś formie.

- Dziękuję za rozmowę.

Foto: B. Wielgosz

 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load