Wywiady

Matt Dusk

2022-01-20

Popularny w naszym kraju kanadyjski piosenkarz Matt Dusk wydał pod koniec ubiegłego roku album “Sinatra with Matt Dusk Vol. 2", na którym ponownie zaprosił do współpracy znakomitych polskich wykonawców, by wspólnie przywołać muzyczną historię Mistrza – Franka Sinatry. Z tej okazji Matt Dusk zgodził się odpowiedzieć na kilka naszych pytań.

Rozmowa z: Matt Dusk

- Jakie jest twoje najwcześniejsze wspomnienie związane z Frankiem Sinatrą?

- Miałem wtedy 6 czy 7 lat. Moi dziadkowie zawsze grali płyty z klasykami podczas Bożego Narodzenia. Mój dziadek wyciągnął płytę winylową ze świątecznym albumem Franka Sinatry i powiedział do mnie: „Musisz tego posłuchać!”. Od razu się od Sinatry uzależniłem!

- Frank Sinatra jest jednym z największych piosenkarzy w historii muzyki rozrywkowej. Jak Ci się wydaje: dlaczego jego twórczość nadal fascynuje ludzi 24 lata po jego śmierci i 50-70 lat po tym jak stworzył największe dzieła?

- Frank nagrywał przeboje. Jego głos był w takiej tonacji, że jego piosenki każdy mógł zaśpiewać. Był nie tylko wspaniałym piosenkarzem, ale nagrywał utwory, które każdy mógł śpiewać razem z nim. Ważnym czynnikiem, który sprawił, że Frank był tak przyciągający było to, że pomimo, iż był sławny wciąż zachowywał się jak zwyczajna osoba. Był człowiekiem u szczytu sławy, a jednak czuł się smutny, samotny czy też czasem niepewny. Jeśli Frank mógł się tak czuć, to i my mogliśmy tacy być. Był człowiekiem, który bardzo otwarcie okazywał swoje uczucia.

- Dlaczego zdecydowałeś się wydać album “Sinatra with Matt Dusk vol.2” zaledwie rok po pierwszej części tej płyty? Czy tych 10 kompozycji nagrałeś po wydaniu tamtego albumu czy też powstał podczas sesji nagraniowych „Vol.1”?

- Pierwotnie „Vol.1” miał być płytą nagraną tylko dla mojego użytku, ale wkrótce nastała pandemia. Wtedy dotarło do mnie, jak wiele osób na całym świecie tęskni za przeszłością, za starymi dobrymi czasami. Więc postanowiłem ten album wydać. Jeśli chodzi o utwory, które trafiły na „Vol.2”, to kilka z nich pochodzi z pierwszej sesji nagraniowej do „Vol.1”, ale ponad połowa z nich powstała na potrzeby „Vol.2”. Jeśli mam być szczery, to wciąż nagrywam kolejne utwory Franka. Jego katalog jest nieskończony, a śpiewanie klasyków jest bardzo przyjemne.

- Na obu albumach znalazły się 24 kompozycje (w tym dwie wersje „Fly Me To the Moon”). Według jakiego klucza dokonałeś wyboru tych piosenek z katalogu Sinatry liczącego setki utworów?

- Chciałem, aby piosenki, które trafiły na obie płyty były reprezentatywne dla mojego koncertowego show. Nie jest łatwo wykonać na żywo cały materiał z płyty studyjnej, ale nie jest tak z utworami pochodzącymi z Great American Songbook. Sinatra nagrał gigantyczną ilość piosenek, a my wybraliśmy te najpopularniejsze, aby publiczność mogła ze mną śpiewać i obudzić w sobie wspomnienia chwil, gdy po raz pierwszy te utwory usłyszała.


- Według mnie obie płyty mają też wartość edukacyjną. Co prawda powiedziałeś przed chwilą, że wybrałeś na nie własne interpretacje najpopularniejszych utworów Sinatry, ale większość z nich nie jest tak znana jak klasyki typu „New York New York”, „My Way”, „Something Stupid” czy „Strangers in the Night”, których na „Vol.1” i „Vol.2” nie ma. Tak więc wielu słuchaczy dzięki Tobie może zapoznać się z, mimo wszystko, mniej znanymi kompozycjami.

- Wiesz, katalog Sinatry obejmuje około 1200 piosenek. Nie mogę zaśpiewać wszystkich. Zgadzam się, że na obu płytach znalazły się też mnie znane kompozycje Franka, ale jeszcze raz powtórzę, że najważniejszym kryterium dla mnie była przydatność koncertowa. Ale jeśli przy okazji znajdą się osoby, które niektóre z tych kompozycji usłyszą po raz pierwszy to wspaniale!

- Na “Sinatra with Matt Dusk vol.2” możemy usłyszeć czterech polskich wokalistów i wokalistki: Natalię Kukulską, Ewę Bem, Andrzeja Piasecznego oraz Kubę Badacha, z którym już współpracowałeś przy „Vol.1”. Jak ich poznałeś?

- Jazz obraca się wokół takich kolaboracji. Jako gość, który dorastał w nocnych klubach jazzowych nauczyłem się, że nigdy nie wiadomo, kto się tam może pojawić, wystąpić na scenie i nawiązać z tobą współpracę. Chciałem, aby obie płyty oddały właśnie ten klimat. Marzę, abyśmy pewnego dnia wystąpili wszyscy razem na jednej scenie i stworzyli coś na kształt „Rat Pack” (była to nieformalna grupa amerykańskich piosenkarzy i aktorów działająca z przerwami w latach 50. i 60. XX wieku. Należeli do niej m.in. Frank Sinatra, Humphrey Bogart, Sammy Davis Jr., Dean Martin i Spencer Tracey – przyp.GS).

- Na swoich płytach oddałeś hołd nie tylko Sinatrze, ale także wielu innych gwiazdom jazzu i swingu. Masz w planach kolejne takie projekty?

- Muzyka którą wykonuję daje możliwości współpracy z innymi artystami. Jazz i muzyka klasyczna są oparte na interpretacjach, tak więc nie widzę powodu, aby przerwać tę tradycję. Tak, w przyszłości będę nagrywał kolejne klasyki innych wykonawców.

- Sinatra był nie tylko genialnym piosenkarzem, ale także świetnym aktorem. Zagrał w dużej ilości filmów, z których najsłynniejsze to chociażby „Stąd do wieczności”, „Suddenly”, „Młode lwy” czy “The Manchurian Candidate”. Planowałeś albo planujesz karierę filmową jako on?

- Nie, jestem fatalnym aktorem (śmiech).

- Dziękuję za rozmowę.

Foto: Grzegorz Szklarek

 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load