Wywiady

Mapa

2022-02-15

Magda Pasierska, niegdyś występująca w Me Myself & I, wydała pierwszą płytę założonego kilka lat temu solowego projektu Mapa. Album jest zatytułowany "Wzywam cię" i o kulisach powstania tego właśnie wydawnictwa porozmawialiśmy z Artystką.

Rozmowa z: Magdalena Pasierska

- Debiutancki album Mapy ukazał się aż 4 lata po powstaniu tego projektu. Dlaczego aż tyle czekaliśmy na wydanie tej płyty?

- Stało się tak z kilku powodów. Jednym z nich były zmiany w moim życiu. Kolejnym powodem, tym razem muzycznym, było poszukiwanie przeze mnie ludzi do współpracy. Poznawałam muzyków, rozpoczynałam z nimi próby skomponowania nowego materiału, ale nie do końca to wychodziło. W końcu, niecały rok przed pandemią, poznałam dzięki mojej ówczesnej menadżerce Pawła Rycherta. Rozpoczęliśmy pracę nad jednym utworem i ta współpraca tak się zaczęła fajne rozwijać, że w pewnym momencie postanowiliśmy, że zaczniemy razem tworzyć płytę. Nie miałam wydawcy, więc nie byłam związana terminem wydania albumu. W związku z tym postanowiliśmy, że będziemy to robić w naturalnym tempie. Następnie trochę czasu zajęło nam szukanie muzyków do grania tego materiału na żywo. Tutaj dużo czasu spędziliśmy na poszukiwaniu brzmienia i zastanawianiu się jak mogłoby to brzmieć na żywo. Wszystkie te działania trwały gdzieś ponad rok.

- W jaki sposób to naturalne tempo o którym wspomniałaś wpłynęło na brzmienie tej płyty? Czy gdybyście pracowali pod presją czasu to album brzmiałby inaczej?

- Absolutnie tak. Dlatego też te wszystkie single, które się pojawiały do 2021 roku brzmią nieco inaczej niż te kompozycje, które trafiły na płytę. Potraktowaliśmy tę płytę jako taką osobną wypowiedź i postanowiliśmy raz jeszcze zmiksować te piosenki i zaprosiliśmy do współpracy Marcina Borsa, który wspólnie z nami ten materiały miksował, a potem masterował. Jednak mam takie przeczucie, że prawdziwe brzmienie Mapy wykrystalizuje się dopiero po drugiej płycie.


- Skąd pojawił się pomysł na Mapę?

- Z wielkiej potrzeby tworzenia, ale też eksplorowania nowych gatunków muzycznych i nie zamykania się w jednym gatunku. Me Myself & I było bardzo konkretne pod tym względem i nie było możliwości, że zespół przestawi się nagle na granie instrumentalne. A ja przez wiele lat miała wielką potrzebę tworzenia takiej muzyki. I tak w mojej głowie zaczęła się rodzić Mapa. Najpierw planowałam, że będzie to projekt bardziej produkcyjny – będę sobie robiła piosenki z różnymi producentami. Dlatego chciałam zacząć od ep-ki, a nie od całego albumu. Nie myślałam o zespole, a bardziej o tym, aby po prostu rozwijać się muzycznie i robić „numery”.

- W odniesieniu do Mapy używasz cały czas określenia „zespół”. Czy jest to grupa w której wszyscy są na równych prawach czy też jest to raczej układ Ty + muzycy?

- Prawdą jest to, że zaangażowaliśmy się w to wszystko cała nasza trójka z taką samą energią i pasją. Natomiast cały ciężar kierowania Mapy spoczywa na moich barkach. Mapa to moje dziecko, ja je wymyśliłam i cały wizerunek oraz koncepcja jak to funkcjonuje w świecie jest zbudowana na mnie. Ale cała treść muzyczna Mapy jest potrójną częścią wspólną. Tworzenie muzyki zaczyna się od tego, że ja przygotowuję szkice utworów, siedzę nad tym materiałem od strony tego, co chcę przekazać w piosenkach, idę z tym do Pawła, siedzimy nad demo płyty a następnie siada z nami Peter, który tworzy brzmienia. Razem rozkminiamy to razem od strony melodycznej. Słowo „zespół” najbardziej odnosi się do Mapy w znaczeniu koncertowym. Wszyscy jesteśmy żywo zainteresowani rozwojem Mapy na płaszczyźnie koncertowej. I już niedługo, zapewne w przyszłym miesiącu wyjedziemy razem, aby nagrywać nowy materiał. Jesteśmy na takim etapie znajomości i przyjaźni, że już nie wyobrażam sobie grać z kimś innym.

- Bardzo mocną stroną tej płyty są teksty. Skąd czerpałaś inspiracje do nich?

- Ta płyta jest  pandemiczna. Teksty są z oka cyklonu pandemii. Dużo motywacji wypłynęło z lęku, w którym żyliśmy i żyjemy od 2 lat. Najwięcej czerpię z tego, co dzieje się w moim życiu. Czerpię z takiego doświadczania świata, słuchania opowieści ludzi. Jestem zodiakalnym Bliźniakiem więc jestem bardzo otwarta na ludzi i nie jestem typem samotnika. Inspiruje mnie rzeczywistość jako taka, ale także walka natury z kulturą. Ścieranie się tego co jest w nas atawistyczne, rdzenne i komórkowe i tego, co zrodziło się z pozycji mózgu, cywilizacji, społeczeństwa.

- Zgodzisz się ze mną, że ta płyta jest tak zwanym „concept albumem”?

- Lubię poruszanie się po muzyce. Lubię opowieści w muzyce, jak w filmie. Coś jak baśń, która się zaczyna dawno temu. Tego typu narracja jest bardzo bliska mojemu sercu. Nie jestem takim kontrkulturowcem, nie myślę „plamami”, szybkimi i ostrymi cięciami. Wolę rozszerzać jakiś klimat i jest to dla mnie takie „fabularne”.

- Wspomniałaś o planach na drugi album. Możesz zdradzić, w którym kierunku chcesz pójść na tej płycie?  

- Trudno coś planować. Wyobrażamy sobie nie wiadomo co, a podczas pracy okazuje się, że z mózgu wychodzi jedno, a z pozycji serca co innego. Więc kiedy podłączę się pod to działanie to dopiero wtedy będę wiedziała, jak to jest. Natomiast to, czego teraz słucham to ortodoksyjny oldschoolowy hip-hop z lat 90-tych plus techno. Bardzo mnie inspiruje kultura rave i myślenie o „tribe’owości”. Nowe utworzy powstają na tej właśnie osi. Myślę, że ta płyta właśnie będzie taka trochę techno, trochę hip-hop. 

- Dziękuję za rozmowę.

Foto: Adam Trzaska

 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load