Wywiady

Siostry Melosik

2022-05-07

Siostry Dagmara i Martyna Melosik wydały długo oczekiwany debiutancki album "Znam Na Pamięć Dalszy Ciag". Premiera płyty była doskonałą okazją, by porozmawiać z artystkami na temat kulisów powstania tego wydawnictwa.

Rozmowa z: Dagmara/Martyna Melosik

- Jaki wpływ na brzmienie tej płyty miał Wasz roczny pobyt w USA w 2005 roku?

- D: Jeśli miał, to nieświadomy…

- M: Bo Ty nie siedziałaś w Teksasie…

- D: No tak, to Ty siedziałaś, to Ty opowiedz…

- M: To, że na tej płycie słychać echa amerykańskiej muzyki nie było krokiem wyrachowanym, ale pamiętam, że gdy tam byłam, to jadąc samochodem zachwyciłam się niektórymi piosenkami country. Więc kiedy niedawno wysłałam naszą płytę do amerykańskiej rodziny u której mieszkałam napisałam im, że nie bez znaczenia dla brzmienia albumu było to, że przez rok mieszkałam u nich w Teksasie (śmiech). Jednak mówiąc już całkowicie poważnie: nie było to posunięcie celowe. Te piosenki takie powstały i nie walczyłyśmy z tym.

- Dlaczego tak długo trwało powstawanie tego albumu? Pierwszy utwór z tej płyty ukazał się już sześć lat temu.

- D: Z różnych przyczyn. Oczywiście najnowszą z nich była pandemia. Ale wcześniej z Martyną postanowiłyśmy, że nie będziemy narzucać sobie ciśnienia czasowego. Podjęłyśmy decyzję, że będziemy pracować w takim tempie, by te piosenki sobie powolutku powstawały i stopniowo je publikowałyśmy. Faktycznie: aż pięć singli trafiło do rozgłośni zanim trafiły na płytę. Ale co ciekawe: te piosenki, już po umieszczeniu ich na albumie, w konkretnej kolejności, zyskały nowy wymiar. Inny powód był taki, że wcześniej z Martyną nie traktowałyśmy się jako twórców, lecz bardziej jako odtwórców. Tworząc ten album, który jest debiutancki, wszystko robiłyśmy po raz pierwszy. To też było czasochłonne. No i teraz w marcu nastąpił ten moment, kiedy udało się wszystko zamknąć.

- Czy wydając te single myślałyście o płycie, czy miały to być takie pojedyncze projekty?

- D: Ja zawsze miałam nadzieję, że te piosenki trafią w końcu na płytę. Zawsze marzyłam, aby mieć swój album, aby napisać podziękowania, przeczytać historię jej powstawania. Te rzeczy mnie kręciły. Od dziecka myśl o płycie krążyła nam po głowach.

- Czy tak długi proces powstawania tej płyty miał wpływ na jej brzmienie? Czy gdybyście ją nagrały w kilka miesięcy – brzmiałaby inaczej?

M: Możliwe, że brzmiałaby inaczej, bo nie udałoby się nam doprowadzić do końca paru smaczków brzmieniowych. Instrumenty smyczkowe zostały nagrane rzutem na taśmę. Gdyby zabrakło kilku dni, to nie miałybyśmy na płycie pięknych orkiestracji, które po prostu kocham. Podobnie nie zdążyłybyśmy ze zorganizowaniem Gitary Dobro, którą miał znajomy, a którą trzeba było zawieźć do lutnika, który mieszka w Bydgoszczy. Dużo było takich sytuacji, które zadziały się tylko dzięki temu, że miałyśmy dużo czasu na nagrywanie tego albumu.


- Płyta nosi tytuł „Znam na pamięć dalszy ciąg” – podobnie jak pierwsza piosenka na tym krążku. Przyznaję, że od dawna nie słyszałem tak idealnie pasującej kompozycji otwierającej płytę w stosunku do całej zawartości krążka. Czy od początku był taki zamysł, by album nazywał się jak ten pierwszy kawałek?

D: Zupełnie nie, dlatego uśmiecham się słysząc, że to mówisz….

- Chodzi mi o to, że piosenka tytułowa jest wprost idealnym wprowadzeniem do kolejnych kompozycji…

D: Jeśli chodzi o sam tytuł płyty, to przez bardzo długi okres myślałyśmy, że ta płyta nie będzie miała tytułu. Pierwotnie miała się ona nazywać po prostu „Siostry Melosik”. W ostatniej chwili zadzwoniłyśmy do grafika z pytaniem, czy mógłby to jeszcze zmienić, bo czułyśmy, że ten tytuł jest podsumowaniem wszystkiego, czego można się spodziewać na tej płycie. Kolejność utworów nie jest więc przypadkowa, tworzy opowieść o relacjach damsko – męskich. Nie są to kompozycje zbierane ot tak sobie, tylko kawałek historii z naszego życia.

- Współautorami tekstów na tej płycie są między innymi: Ania Dąbrowska i Olek Świerkot. Dlaczego nie wszystkie teksty są Waszego autorstwa?

D: Zawsze jesteśmy otwarte na kooperacje. Gdy pokazywałyśmy innym zarysy tekstów bądź melodii dostawałyśmy cenne uwagi, które czasem wykorzystywałyśmy. Cieszymy się, że mamy wokół siebie przychylnych nam ludzi, którzy chętnie dzielą się swoim talentem i doświadczeniem. Warto dodać, że chronologicznie te współautorskie kompozycje były pierwszymi nad którymi pracowałyśmy. Może było też tak, że wtedy potrzebowałyśmy takiego „feedbacku” od kogoś z zewnątrz, kto potwierdziłby, że to co robimy jest ok. Im dalej w las, tym częsciej pisałyśmy samodzielnie, gdyż już nie potrzebowałyśmy uwagi z zewnątrz w takim sensie, że same stałyśmy się dla siebie krytykami.

- Ale musiałyście się przekonać do tych tekstów, bo do zaśpiewania czyichś tekstów trzeba się przekonać.

- M: Tak jak powiedziała Dagmara, trzony tekstów są zawsze nasze. Współautorstwa Ani czy Agaty Trafalskiej są jakby „wtórne” wobec zarysu całej historii. Rzeczywiście, nie jest tak, że śpiewamy o cudzych emocjach czy że są to teksty od początku wymyślone przez kogoś innego. Były takie próby, bo przecież przez wiele lat podejmowałyśmy się śpiewania cudzych tekstów i poza singlem „Żeńsko-męska gra” były to próby nieudane. Więc z tego względu nasze własne teksty zabrzmiały wiarygodnie dla nas samych.

- Jaki planujecie dalszy ciąg? Czy chcecie iść za ciosem i nagrać jak najszybciej nową płytę?

- M: Chcemy nagrać drugą płytę tak szybko jak się da. Wiemy jednak, że proces twórczy nie zawsze jest przewidywalny. Ale deklaratywnie mogę powiedzieć, że chcemy jak najszybciej stworzyć coś nowego. Także dlatego, że album nie jest bardzo długi i grając koncerty nie mamy czasu by nacieszyć się pobytem na scenie. Fajnie byłoby pograć o wiele dłużej (śmiech).

- Dziękuję za rozmowę.

Foto: Jacek Poremba


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load