Łódzki synthpopowy duet Poisonsweet zaprezentował dziś debiutancki album "Gate 61".
Krążek zawiera 11 piosenek zróżnicowanych brzmieniowo i nastrojowo, a mimo wszystko stylistycznie spójnych. "Gate 61" to nowoczesne, elektronicznie brzmienia analogowe i cyfrowe. Uważny słuchacz odnajdzie też echa inspiracji latami 80. i 90. Jednakże to, co słychać na płycie od razu, to całkowity brak kompromisów w kwestii elektronicznego dźwięku. W warstwie muzycznej utwory składają się z wielu warstw brzmieniowych, a ilość syntezatorów i efektów jest na tyle znaczna, że nawet po kilkukrotnym wysłuchaniu wciąż da się wychwycić coś nowego. Gęstość brzmieniową równoważy wysoki, ciepły wokal, który w tym gatunku wcale nie jest oczywisty.
Głównym singlem promującym album jest "You and Me", antywojenny protest song łączący istotny przekaz z przystępną formą. Na płycie znajdują się utwory lżejsze (nawet taneczne), jak choćby singlowe "Never Again" czy rozedrgane "Blind Alley". Jest też miejsce na kompozycje poważniejsze, budujące niepokój ("Way Out", "Control", "Rapid") czy refleksyjne ("Fale" lub "Azarius"). Dzięki odpowiedniemu rozmieszczeniu utworów na trackliście unika się nudy czy przestojów.
Tematyka piosenek dotyczy w dużej mierze szeroko pojętych relacji międzyludzkich, często o poważnym zabarwieniu (samotność, nienawiść, odrzucenie). Słodko-trujący duet unika jednak tekstowych schematów i dróg na skróty. Dzięki wpadającym w ucho melodiom oraz oryginalnemu głosowi, udaje im się zachować balans między powagą a rozrywką, między mrokiem a nadzieją.