Tegoroczna edycja katowickiego festiwalu potrwa od 2 do 4 sierpnia. Grace Jones będzie jedną z headlinerów imprezy.
Widzieliście już wcześniej tę twarz? Nic w tym dziwnego. Grace Jones jest ikoną popkultury, charyzmatyczną modelką i aktorką, muzą Andy’ego Warhola, Helmuta Newtona i Jean-Paula Goude, brutalną May Day z kultowego „Zabójczego widoku” i wojowniczą Zulą z „Conana Niszczyciela”. Na muzycznym festiwalu interesuje nas jednak przede wszystkim jako wokalistka, która współpracowała m.in. z duetem Sly & Robbie, Trevorem Hornem i Trickym. Inspirowała dziesiątki wybitnych artystów – wyobrażacie sobie Lady Gagę bez Grace jako punktu odniesienia?! – poszukując swojego oryginalnego głosu pomiędzy muzyką jamajską a disco, między art popem a nową falą. Wciąż dla nas śpiewa, niezwyciężona, jedyna w swoim rodzaju. Kiedy królowa wyjdzie na scenę, nie będziemy mieli wyboru – zostaniemy niewolnikami. Jej i rytmu.
Na festiwalu wystąpią także:
Imperial Triumphant
Nowy Jork, awangardowy jazz, black metal, ekspresjonizm, futuryzm… Czemu by tego nie połączyć w jedną hermetyczną całość, która większość ziemskiej populacji wprawi w zakłopotanie, ale nielicznych, równie szalonych jak artyści, co to wymyślili, w zachwyt? Taki mniej więcej jest pomysł na Imperial Triumphant, wizjonerskie, wirtuozerskie trio, które przesunęło granice muzyki ekstremalnej. Ich ostatni album „Spirit of Ecstasy” to arcydzieło, którego warto słuchać przygotowując się do koncertu będącego doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju.
Clavish
Wydany w styczniu 2023 roku „Rap Game Awful”, pełnowymiarowy mixtape Clavisha, katapultował go podejrzanych zaułków północnego Londynu na szczyt brytyjskiej rap gry. Artysta wziął tam ze sobą opowieść o skomplikowanej ulicznej układance, gangach, dragach, przemocy, dobrych kumplach, którzy sprowadzą cię na złą drogę i złych kobietach, bez których ani rusz. Kolejne single – w tym najnowszy „Top 2” – dowodzą, że to nie był jednorazowy strzał, ale narodziny gwiazdy.
Hotline TNT
Make shoegaze great again. William Anderson, lider nowojorskiego projektu Hotline TNT, marzy głośno, naprawdę głośno, o lepszych czasach dla wolno snujących się melodii, przesterowanych gitar i intensywnych kolorów. Wspiera go w tym Jack White, który wydał „Cartwheel”, nowy album Hotline TNT, w swoim labelu Third Man.
Alice Longyu Gao
Urodzona w Chinach, mieszkająca w Stanach wokalistka, producentka, DJ-ka, performerka i aktywistka. Jej tegoroczne wydawnictwo „Let’s Hope Heteros Fail, Learn, and Retire” to hyperpopowy fajerwerk, który skrzy się wszystkimi gatunkami muzyki, od teen popu, przez rap, techno i polkę po ekstremalny metal. Lady Gaga jest jej fanką, Oli Sykes z Bring Me The Horizon dogrywa się do numeru „Believe the Hype”, więc tak, lepiej uwierzyć. Przyszłość należy do Alice Longyu Gao.
Future Islands
Ujmujące melodie i ciepły, synthpopowy sound, który pulsuje podskórnym niepokojem, potęgowanym przez przejmujące teksty. Kwartet z Baltimore trudno sklasyfikować, ale nie sposób zignorować. Szczególnie na koncertach – ten charyzmatyczny frontman Sam Herring zamienia w doświadczenia, których nie da się zapomnieć. Future Islands przyjadą do Katowic z nowym repertuarem, bo już w styczniu wydają siódmy album, zatytułowany „People Who Aren’t There Anymore”. Single zwiastują najlepszą płytę w karierze zespołu.
Bakar
Jego matka pochodzi z Tanzanii, ojciec z Jemenu, a sam Bakar z Camden. Miejska muzyka wielokulturowego Londynu płynnie przechodzi u niego w indierockowe refreny. A nawet popowe, jeśli wziąć pod uwagę to, jak bardzo są chwytliwe. W 2022 roku Bakar wydał debiutancki album „Nobody’s Home”, dzięki któremu został uznany za jedną z najciekawszych obietnic młodej sceny brytyjskiej, a w tym roku poprawił znakomitą płytą „Halo”. Pytany o plany odpowiada: „Po prostu chcę być wielki”. Z takim talentem szybko je zrealizuje.
Puma Blue
Jacob Allen to pieśniarz i producent z Londynu, który samodzielnie nagrywa intymną muzykę, łączącą szeptaną, hipnotyzującą dramaturgię trip-hopu, emocjonalność Jeffa Buckley’a i głębię oraz swobodę starych ballad jazzowych. Na drugiej płycie Puma Blue, zatytułowanej „Holy Waters”, Allen zajmuje się głównie śmiercią, ale to materiał tak znakomity, że będzie miał długie życie.
Debby Friday
„Good Luck” – taki tytuł nosi debiutancki album Debby Friday, ale nie może być mowy o szczęśliwym zrządzeniu losu. Sukces Kanadyjki, przypieczętowany najważniejszą tam nagrodą muzyczną Polaris Prize, to talent i praca oraz oryginalna wizja: elektroniki śmiałej, ale nie hermetycznej. Mówią, że to jak Sevdaliza pod rękę z Death Grips, porównują z Fatimą Al Qadiri i M.I.A. Wszystko zasłużenie.
blackwinterwells
Digicore’owe emo-ballady o życiu i całej reszcie proponuje Kanadyjka Madeline Winter, wokalistka i producentka tworząca pod szyldem blackwinterwells, liderka kolektywu Helix Tears. „W chaosie i destrukcji tkwi piękno, czego dowodem są te błyszczące odłamki rozbitego kryształu” – czytamy w jednej z recenzji jej albumu „Crystal Shards”… i tak mniej więcej to brzmi.
Jasper Tygner
„Off Season” – tytuł tegorocznej epki Tygnera nie sugeruje bynajmniej, że to niemodne dźwięki, bo dobra muzyka zawsze jest na czasie. Ten producent i kompozytor z Londynu na początku 2023 r. pojawiał się na listach artystów, na których warto zwrócić uwagę i już dziś wiadomo, że nie zawiódł oczekiwań, proponując autorską, melancholijną wariację na temat jungle, UK garage i dubstepu.
Edyta Bartosiewicz
Kto świadomie przeżył lata 90., płyty „Sen”, „Szok’n’Show” i „Dziecko” zna na pamięć i będzie pchać się pod barierki, by ze łzami w oczach śpiewać: „Budzi mnie wiatr…” albo wpaść w dziki szał. Kto spóźnił się na czas hegemonii Edyty Bartosiewicz, w Katowicach będzie mieć okazję nadrobić zaległości. Jedna z najwybitniejszych rodzimych wokalistek i songwriterek była już gwiazdą za sprawą debiutu „Love”, ale jej pierwsza polskojęzyczna płyta – „Sen” z 1994 r. – okazała się prawdziwym fenomenem, znajdując ponad pół miliona nabywców. Kolejne tylko potwierdzały jej status. Pod koniec lat 90. Bartosiewicz zamilkła na kilkanaście lat, by powrócić w 2013 r. płytą „Renovatio”. Świat się zmienił, scena muzyczna też – ale jakość jej piosenek pozostała ta sama.
Sevdaliza
Urodzona w Iranie artystka z Niderlandów, wyjątkowa postać na europejskiej scenie muzycznej, posługująca się równie biegle dźwiękiem i obrazem. W jej muzyce, czasem ujmującej czystym pięknem, to znów frapującej hermetycznymi eksperymentami, krytycy dopatrują się dziedzictwa trip-hopu i kontynuacji dzieła Björk, choć Sevdaliza chodzi własnymi ścieżkami. To drugie porównanie ma jednak sens o tyle, że swoje elektroniczne opowieści o tożsamości i kobiecości Sevdaliza chętnie wzbogaca o intrygującą i inspirującą warstwę wizualną.
Brutus
„Jeszcze raz wspólnie zaśpiewamy / Tę niekończącą się piosenkę / Jeszcze raz przetańczymy ból” – zapowiada Stefanie Mannaerts w refrenie „What Have We Done”, jednego z najbardziej przejmujących utworów ostatnich lat i tak właśnie będzie. Brutus to posthardcore’owa, wschodząca gwiazda z Belgii, poruszająca się w trójkącie, którego wierzchołki wyznaczają Neurosis, Deftones i The Cranberries. Ten koncert nikogo nie pozostawi obojętnym.
Backxwash
Ashanti Mutinta to urodzona w Zambii raperka z Montrealu. W 2020 wdarła się na salony, zgarniając najważniejszą w Kanadzie nagrodę Polaris Music Prize za album „God Has Nothing to Do with This Leave Him Out of It”. Od tamtej pory wydała już całą trylogię cierpienia – płyty wypełnione rozpaczą i gniewem, horrorcore’em i trap metalem. Na koncertach konfrontuje publiczność ze swoimi – i zbiorowymi – traumami, więc szykujcie się na ciężary, zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej.
Moonchild Sanelly
Sanelisiwe Twisha, znana światu jako Moonchild Sanelly, pochodzi z Republiki Południowej Afryki i twierdzi, że wymyśliła nowy gatunek muzyki, o nazwie future ghetto funk. To jej autorska mikstura regionalnego kwaito z globalnym rapem, ale też dancehallem, funkiem i jazzem. Moonchild Sanelly robi to dobrze – nie bez przyczyny do współpracy zapraszali ją już m.in. Beyoncé, Gorillaz i Ghetts. Już 8 marca usłyszycie ją w nowym numerze, u boku Mxshi Mo, a jeszcze przed festiwalem powinna wyjść nowa płyta artystki. Uwierzcie, jest na co czekać.
Leenalchi
Koreańska opera pansori, ale to pop? Powiedzieć, że Leenalchi brzmią oryginalnie, to nic nie powiedzieć. Choć wydawać by się mogło, że przez te wszystkie lata gościliśmy na OFFie przedstawicieli każdego gatunku muzycznego, przyznajemy, że takiej muzyki Trzy Stawy jeszcze nie słyszały! Zespół występuje w oryginalnym składzie – dwa głosy żeńskie, jeden męski, klawisze, dwa basy i bębny – zderzając tradycję z nowoczesnością, Wschód z Zachodem.
Annahstasia
Jej głos ma soulową surowość i głębię, ale akustyczna gitara łka folkiem i bluesem. Sama wszystkiego się nauczyła, sama wydała sobie debiutancką płytę „Sacred Bull” – i Lenny Kravitz zaprosił ją na trasę. Pandemia wyhamowała tę karierę, więc Annahstasia miała czas wymyślić się na nowo, czemu dała świadectwo na uduchowionej epce „Revival”. „Wszystko jest ciężkie i ma swoją wagę” – mówi Annahstasia o swoim postrzeganiu świata i swoich piosenkach. – „Ale zawsze możesz uznać, że to waga złota”.
Dominika Płonka
Jeden z najciekawszych nowych głosów na polskiej scenie. Zadebiutowała w 2023 r. mini-albumem „DD EP”, który otworzył jej drzwi na klubowe i festiwalowe sceny. Zręcznie porusza się pomiędzy r’n’b, rapem i indie-popem, a w tekstach pomiędzy poezją a dosłownością. Jej epkę zamyka numer zatytułowany „kiedy?”. Odpowiedź jest prosta: teraz!
Bilety można nabyć TUTAJ.