Na 15-lecie działalności Jazzpospolita wydała nową płytę “Obiekt”. Album jest prawdopodobnie najdalszym odejściem od dotychczasowej estetyki grupy.
Jazzpospolita to zespół od samego początku działający na przekór: skojarzeniom, modom, a nawet własnej nazwie. Grupa z założenia balansuje pomiędzy gatunkami i dzięki temu przez lata wypracowała charakterystyczne brzmienie. Post, avant, pre, trans, prog, soft, hard? Jazz, rock, ambient, minimal, trip-hop? Wszystkie etykietki, którymi opatrzono twórczość Jazzpo, naprawdę trudno wymienić. Czy da się je wszystkie spiąć jazzową klamrą?
Na nowej płycie Jazzpospolita sięgnęła po oszczędne środki wyrazu, stawiając bardziej na klimatyczne, przestrzenne brzmienie i nastrój. Na “Obiekcie” nie brakuje jednak także mocniejszego grania i melodyjności charakterystycznych dla wcześniejszej twórczości zespołu.
Zalążkiem tego nowego rozdziału była moja znajomość z Michałem Milczarkiem, która zaczęła się od wspólnego snucia ambientowych smug. „Obiekt” to płyta, która w znacznej mierze wyszła z nastroju, klimatu bliskiego muzyce minimalistycznej i repetytywnej – tak o nowej płycie mówi założyciel zespołu, Stefan Nowakowski.
Nie będą zawiedzeni również ci, którzy przyzwyczaili się do humoru i osobliwości w tytułach kompozycji, które i tym razem pozostawiają szerokie pole do interpretacji.