Amerykanie z Turnstile porwali do szalonej zabawy polską publiczność na koncercie na Letniej Scenie warszawskiej Progresji.
Na ten koncert fani hardcore'u czekali od dawna. Pochodzący z Baltimore zespół Turnstile od paru dobrych lat pnie się coraz wyżej w hierarchii muzycznej. Nagrania z poprzedniej płyty grupy zatytułowanej “GLOW ON”, nominowane były do nagród Grammy, a na początku czerwca jej czwarty album “NEVER ENOUGH”, który jest właśnie promowany. Nic więc dziwnego, że set, który zespół zagrał na Letniej Scenie Progresji oparty był w dużej mierze o nowy repertuar.
Zaczęli dokładnie tak jak na płycie, czyli od numeru tytułowego. Brzmienie choć momentami ciche, zwiastowało jednak, czego możemy się spodziewać. Zespół był w formie i choć nie był nadmiernie kontaktowy, sprawnie brnął przez kolejne utwory - zarówno te najnowsze jak “I CARE”, czy “DULL”, jak i starsze - “Keep It Moving”, czy “Pushing Me Away”. W miarę trwania koncertu okazało się jednak, że brzmienie nie przeskoczy pewnego pułapu, bo momentami dźwięk był dość płaski. Zaskoczeniem mógł też być fakt, że wszystkie elektroniczne smaczki odpalane były z automatu, co pozostawiło pewien niedosyt. Te niedogodności wynagrodziła jednak końcówka setu utworami “MYSTERY”, “BLACKOUT” i “BIRDS”. Tu wszystko się zgadzało zarówno akustycznie, jak i energetycznie.
Niewiele ponad godzinny koncert pozostawił mnie więc z nieco mieszanymi odczuciami. Tym niemniej wygląda na to, że Turnstile zmierzają wprost na stadiony i nie zdziwię się, jeśli kolejny koncert w Polsce zagrają na dużo większym obiekcie i dla dużo większej publiczności.
Organizator koncertu: Live Nation Polska