Sierpniowa premiera zapomnianego duetu Soyka/Stańko

28 sierpnia ukaże się album "Soyka/Stańko" będący zapisem wspólnej sesji nagraniowej obu muzyków.
Sensacyjne spotkanie gigantów, czyli jazzowy jak nigdy Stanisław Soyka i bezkompromisowy jak zawsze Tomasz Stańko. Album w formie fizycznej zawiera kolekcjonerskie printy portretów obu muzyków autorstwa Andrzeja Tyszko.
U schyłku komunizmu w Polsce i niemal całej Europie Środkowo-Wschodniej, w szarej Warszawie na chwilę przed obradami Okrągłego Stołu, Soyka i Stańko nagrywają muzykę wspaniałą, wymagającą i... zapomnianą na blisko czterdzieści lat.
W 1988 r. Stanisław Sojka (który literę "j" w swoim nazwisku oficjalnie zamieni na "y" dopiero za jakiś czas) ma 29 lat, a w dorobku kilka albumów wydanych w Polsce oraz angielskojęzyczną płytę nagraną dla zachodniego koncertu RCA. Jest na fali! W studiach Polskiego Radia nagrywa muzykę, która finalnie złoży się na album "Radioaktywny" (to z niego pochodzi piosenka-emblemat "Absolutnie nic") i zbiera pomysły, które w przyszłości zmienią się w arcydzieło - płytę "Acoustic".
Starszy o siedemnaście lat Tomasz Stańko to już artysta o europejskiej, ugruntowanej sławie, w Polsce podziwiany nie tylko przez fanów jazzu, rozchwytywany i... walczący z własnymi demonami, które w fascynujący sposób potrafił zaprząc w służbę muzyki.
"Soyka / Stańko" to dokument dwóch jednodniowych, eksperymentalnych sesji, podczas których trębacz w pełni prezentuje swój kunszt improwizatora, a wokalista udowodnia, jak biegłym i pełnym temperamentu jest pianistą, prawie w ogóle... nie śpiewając.
"Suita zaduszna" została powstała w listopadzie 1988 r. w Studiu S-4 Polskiego Radia; wcześniej - w sierpniu tego samego roku i w tym samym miejscu - Soyka i Stańko zarejestrowali w pełni improwizowaną suitę "Medula oblangada". Jej tytuł to żartobliwe, bardziej dźwięczne i "śpiewne", zniekształcenie łacińskiego terminu "Medulla oblongata", oznaczającego rdzeń przedłużony.
Wspomina realizator dźwięku Tadeusz Sudnik: "Tomasz i "Stanlej" czytali różne książki, chłonęli wiedzę z różnych dziedzin, a do tego obaj lubili bawić się słowami i wymyślać nieistniejące wyrazy. Nie sądzę, żeby zależało im związku słów z muzyką, która jest w tym przypadku zupełnie abstrakcyjna i w pełni improwizowana. Wpisali tytuł roboczy do radiowej dokumentacji i... tak już zostało."
Obie suity to muzyka, poza krótkimi wokalizami Soyki w dwóch fragmentach, w całości instrumentalna. Uważny słuchacz wychwyci jednak - choćby w ostatniej części "Suity zadusznej" - przebojowy pochód akordów, które w przyszłości staną się harmoniczną podstawą piosenki "Play It Again" ze słynnego albumu "Acoustic". Jako pianista Soyka zdradza silny wpływ muzyków soulowych i gospelowych. Nie jest typowym, jazzowym wirtuozem. Gra potężnie, transowo, rytmicznie, z wyczuciem dramaturgii i celu. W dokumentacji dwóch sesji jako autorzy muzyki wpisani są obaj artyści, ale wyraźnie to on jest tu gospodarzem. Stańko, muzyczny kameleon, w cudowny sposób wzbogaca muzykę o pierwiastek czystej abstrakcji. Wspólnie (i spontanicznie!) sięgają szczytów.
Opracowaniem graficznym albumu zajęli się Izabela Jurczyk i Robert Bobryk, autorzy oprawy bestsellerowego boksu "Tomasz Stańko - Polish Radio Sessions 1970-91". Tym razem graficy postawili na projekt ascetyczny, za to niezwykle wysmakowany pod względem doboru materiałów. Najważniejszym celem było tu zapewnienie właściwego kontekstu dla dwóch wyjątkowych portretów Stanisława Soyki i Tomasza Stańko, wykonanych w latach 80. przez wybitnego artystę-fotografa Andrzeja Tyszko. Oba zdjęcia - wydrukowane na najwyższej jakości papierze - mogą służyć jako samoistne dzieła sztuki i po oprawieniu w ramy zdobić ściany domu, biura lub galerii.
Andrzej Tyszko: "Przyjaźń z Tomaszem była bardzo ważną częścią mojego życia. Rozmawialiśmy codziennie, dzieląc się zwykłymi sprawami i tym, co naprawdę istotne - z pełną szczerością, ciepłem i poczuciem, że możemy być sobą bez żadnych masek. Także ze Stanisławem, który był człowiekiem ciepłym, uważnym i niezwykle wrażliwym, łączyła nas prawdziwa i serdeczna więź. Obu fotografowałem wielokrotnie na okładki płyt i plakatów, spotykaliśmy się zawodowo i całkiem prywatnie, przez niemal 40 lat. To były relacje pełne życzliwości i wzajemnego szacunku."
Autorem współczesnego masteringu jest laureat Grammy Jacek Gawłowski. Za odnalezienie muzyki w archiwum Polskiego Radia i koncepcję wydawniczą albumu odpowiada Adam Domagała.



