Anna Calvi - Is This All There Is?

RecenzjaJakub OślakAnna CalviDomino Recordings2026
Anna Calvi - Is This All There Is?

W oczekiwaniu na nowy album długogrający, Anna Calvi wysyła światu wiadomość o swoich coraz szerszych horyzontach muzycznych i coraz śmielszych pomysłach na siebie.

Jednym z przywilejów bycia gwiazdą jest możliwość występowania wspólnie z innymi. Jak świat światem, jednorazowe duety od zawsze cieszyły publiczność i dawały zastrzyk popularności artystom. Szczególnie ciekawie jest wtedy, gdy w duecie występuje dwoje artystów dalekich od siebie pokoleniowo i gatunkowo. To nie tylko szansa na pokazanie się obcym sobie publicznościom – to także wspólny znak jakości, oraz ogrzanie się we wzajemnym świetle. Nade wszystko, to szansa na twórczą syntezę dwóch niezwykłych indywidualności, która może rzecz jasna skończyć się zakalcem na niewydanych nigdzie taśmach, lub też prawdziwą bombą.

Anna Calvi przynosi nam EP-kę z takimi właśnie bombami. To artystka, która stoi w osobliwym miejscu – z jednej strony ma w sobie charyzmę potrzebną aby zaistnieć na scenie pop, ale z drugiej zbyt dużo zapału twórczego i wszędobylskiej niezależności, aby poddać się machinie. To typowa przedstawicielka kobiecej alternatywy w stylu pop/rock/indie, dysponująca niezwykłym głosem, wachlarzem talentów instrumentalnych, a nade wszystko pełną gamą muzycznych zainteresowań i kierunków twórczych. St. Vincent, Aldous Harding, Sharon Van Etten, PJ Harvey, Natasha Khan, Alison Goldfrapp, Joan Wasser; miejsce Anny Calvi jest w tym właśnie szeregu.

I właśnie temu ma służyć ta krótka acz konkretna płyta, na której dostajemy cztery duety Anny z jej idolami - Iggy Pop i Laurie Anderson, a także rówieśnikami – Matt Berninger i Perfume Genius. Co więcej, dwa z tych numerów są autorskie, a dwa to covery. Każdy z nich w zupełnie innym stylu. Temu właśnie służyć ma to wydawnictwo – to nie tylko frajda występu z legendami, ale także wizytówka możliwości i rozpiętości tematycznej. Zaczynamy mocnym uderzeniem, glamowo i wywrotowo, przechodzimy w nastrój liryczny i frapujący, potem czas na zupełną awangardę, aby zakończyć ‘typowym’ indie-rockiem i zdjęciem wszelkich uprzednich masek.

“Is This All There Is?” to bardzo interesujący dodatek do ‘mainstreamowej’ ścieżki Anny Calvi, w szczególności najbardziej wyrazistego z jej dotychczasowych longplayów jakim był „Hunter”. Aczkolwiek, bardzo pomyli się ten, kto z góry zignoruje tę EP-kę jako coś zbędnego, bonusowego. Ominie go wtedy absolutnie sensacyjne wykonanie „Computer Love” Kraftwerk przez Annę i Laurie Anderson. Ten jeden numer pokazuję, że Anna Calvi jest nie tylko charyzmatyczną performerką, ale także ma głowę pełną niebanalnych pomysłów, trafiając w tym konkretnym przypadku w samo sedno oryginału, pomimo jego totalnego make-overu.

Powiązane materiały