Atom String Quartet - Atom Goes Funky

Najnowsze wydawnictwo Atom String Quartet ukazało się w ramach serii Polish Jazz. Na “Atom Goes Funky” kwartet smyczkowy interpretuje polską muzykę lat 70. i 80., w której wybrzmiewały inklinacje funkowe.
Przyznaję, że czytając zapowiedź prasową 9 już płyty ASQ, byłem ciekaw, jakie kompozycje wzięli na warsztat. Spoglądając więc na program albumu, niektóre wybory wydały mi się oczywiste, a inne dziwiły.
Do tej drugiej kategorii zaliczyłbym otwierające całość “Bez ograniczeń energii” z repertuaru grupy Kombi. Temat, który słyszałem wielokrotnie jako dziecko w programie telewizyjnym “5-10-15”, w ogóle nie nosił w moim odczuciu znamion funku, a raczej fushion. ‘Atomy’ zachowały oryginalną melodię i w dużej mierze zwolniły całość (poza solówką). W efekcie powstała wersja wręcz piosenkowa, zwiewna, ale i wciąż nośna. Inaczej rzecz ma się z kompozycją “Funk Dla Franki” z repertuaru grupy Laboratorium (co ciekawe, utwór oryginalnie ukazał się na płycie “Modern Pentathlon” wydanej ramach serii Polish Jazz w 1976 r. - przyp. MM). Tu ewidentnie słychać vibe funkowy, nie tylko przez ‘strunowo’ wystukiwany rytm, ale przede wszystkim przez nieodzowny (a może i niezbędny) groove. Panowie świetnie tu współpracują ze sobą, dając sobie nawzajem miejsce na poszczególne popisy solowe, a nader wszystko - kapitalnie odnajdują się wśród melodii. Świetnie ‘rozprawili’ się także z “Basią” nieodżałowanego Zbigniewa Wodeckiego, którą zamienili w uroczą i nostalgiczną pieśń… pulsującą w tle. Ciekawie rzecz ma się natomiast w przypadku “Nasty Gal”. Utwór oryginalnie napisany przez basistę Johna Lee, znalazł się na imiennej płycie Zbigniewa Seiferta wydanej w 1977 r. przez amerykańską wytwórnię Capitol. Numer ten w oryginale aż tętni od zagrywek funkowo-fushionowych (w jego nagraniu wzięło udział aż 12 muzyków!), zaś w wersji ASQ płynie, wyostrzając głównie melodie Seiferta. Aranżacja Michała Zaborskiego nadała mu dość zgrabnego sznytu. Natomiast “Kujaviak Goes Funky” (który niejako nadał tytuł całej płycie) z repertuaru Zbigniewa Namysłowskiego to wybór raczej oczywisty. Sam bowiem słyszałem jak panowie grali ten utwór wspólnie z autorem podczas jednej z edycji Sopot Jazz Festival. ‘Atomy’ swojej wersji nadali jednak sporo dramatyzmu i jakiegoś niepokoju. Mimo silnych elementów dialogu instrumentalnego, utwór nabrał cech… soundtracku filmowego, kończąc nawet dość ‘chłodno’.
Na przeciwnym biegunie leżą natomiast dwa utwory z repertuaru Novi Singers - “Coś Specjalnego” i “Torpedo”. Pierwszy z nich - w oryginale genialnie swingujący wokalnie - wypada głównie pogodnie, chowając trochę wspomniany swing pod powierzchnią kunsztu instrumentalnego. Drugi zaś - będący oryginalnie fantastyczną improwizacją wokalną - zyskał cechy zwykłej piosenki z popisem solowym w środku. Dawid Lubowicz, aranżując ten utwór na kwartet, dodał do niego pulsujący vibe, wytrącając z niego całe free pierwotnej wersji. Trochę szkoda, bo można było zakręcić te partie tak jak wokale Novi Singers (jeśli nie bardziej). Z kolei “Sprzedaż glonów” z repertuaru kolejnego nieodżałowanego mistrza - Jana Ptaszyna Wróblewskiego, to właściwie klasyczny hołd ASQ. Bez szaleństw, za to z szacunkiem do orkiestracji oryginału (który nagrywało prawie 20 instrumentalistów!) i tą fantazyjną codą. Sporą niespodzianką jest tu jednak “Tiritaka” autorstwa Krzesimira Dębskiego, który został oryginalnie nagrany przez kwintet Krzysztofa Jonkisza na płytę pod tym samym tytułem, wydaną w serii Polish Jazz w 1980 r. A niespodzianka dlatego, że to utwór tylko we wstępie mający w sobie funkowy drive, który szybko przechodzi w dość standardowy lot jazzowy. ‘Atomy’ przełożyły to orkiestrowo i - wyjątkowo na tej płycie - w anturażu muzyki klasycznej. W konsekwencji ta interpretacja wytrąca nieco kierunek płyty i zdaje się być trochę zbyteczna. Do twórczości Zbigniewa Namysłowskiego kwartet wraca w klasycznym “Winobraniu” (jeszcze jeden album wydany w serii Polish Jazz w 1973 r. - przyp. MM), nie tylko go interpretując, ale dając mu nieco inny przebieg - poukładany rytmicznie, ale jednocześnie pozostający dość otwartym. Jestem wręcz przekonany, że ten utwór miał kilka wersji w wykonaniu ASQ. Z kolei “Taniec Maryny” fusionowego Extra Ball tu zyskuje wymiar wyraźnie góralski, co kapitalnie wzbogaca zawartość muzyczną płyty.
Trudno natomiast było przestawić zwrotnicę w “Jak na lotni” Andrzeja Zauchy. ‘Atomy’ zachowały cały urok tej kompozycji, czyniąc z niej bodaj najbardziej nośną z całej płyty. Zaś “Body Rub” z repertuaru zmarłego niedawno Michała Urbaniaka, to wymarzona kompozycja dla tego kwartetu na taką płytę. Pochodząca z fantastycznego albumu “Ecstasy” z 1978 r., stanowi punkt odniesienia jako utwór funky-fusion na skrzypce. I słychać, że ASQ czują go znakomicie. Na koniec dostajemy jeszcze “Funky Dla Pani Hanki” autorstwa Janusza Muniaka - zagrane z biglem i polotem. To mogłoby być idealne zwieńczenie, gdyby nie to, że na koniec grupa dodała interpretację… “Ale wkoło jest wesoło” Perfectu. To kompletnie zbyteczny numer - tak wykonawczo, jak i stylistycznie - na tej płycie.
“Atom Goes Funky” to swoisty hołd dla polskiej muzyki lat 70. i 80., w której przejawiały się elementy funku i szeroko pojętego groove’u. Przełożenie jej na kwartet smyczkowy wcale nie jest proste. Najtrudniej bowiem zachować pozorny luz takiej stylistyki w instrumentarium klasycznym, choć znając dotychczasową twórczość Atom String Quartet, wiadomo było, że zaproponują autorskie podejście. Tym niemniej grupa wybrnęła z tego wyzwania połowicznie. Gdyby album był trochę krótszy, jego przyswajalność okazałaby się jeszcze większa. W tej formie zdarzają się na nim jednak fragmenty, które nawet w wersjach winylowych można spokojnie pominąć.








