Hedone - 2020

RecenzjaJakub OślakHedoneGAD Records2020
Hedone - 2020

Łódzka grupa Hedone kierowana od 28 lat niestrudzenie przez Macieja Werka wyda w Sylwestra nowy pierwszy od 15 lat album studyjny. Oto nasza przedpremierowa recenzja płyty.

Czekałem na ten album. Gdy w połowie roku Maciej Werk zapowiedział nowy krążek Hedone, który będzie mieć premierę w Sylwestra, czułem się pokrzepiony. Mam nadzieję, że będzie to symboliczne zamknięcie rozdziału i otwarcie nowego; że skończy się ten cholerny rok i następnego dnia wszystko już będzie OK., mówił Werk, a ja chwyciłem się tych słów, licząc, że okażą się prorocze. Rok mija, poprawa jest ujemna, ale nowy album Hedone nazwany wymownie 2020 staje się faktem. Maciej należy do tych artystów, którzy potrafili tą przeciwność losu, jaką był rok 2020 przekuć w olej napędowy; nie dość, że usłyszeliśmy anty-kompilację Hedone, czyli Rare 92-20, to jeszcze dostajemy premierowy materiał, pierwszy od 15 lat. DNA tego krążka leżało od dawna w cyfrowej i duchowej „szufladzie” Macieja; ale dopiero lockdown sprawił, że artysta zabrał się do niego na poważnie. Jeśli Covid-19 ma jakiś pozytywny wpływ na muzykę, to jest to element przymusowej kreatywności.

2020 zaczyna się w tym samym miejscu, gdzie kończyło się Rare 92-20, czyli na „Dickensie”. Ale co w zasadzie Dickens twierdził o samotności? Że jest torturą, agonią, pogrzebaniem żywcem? Obecność tego singla na honorowym miejscu nie dziwi, albowiem jest to hit, który trzeba zauważyć. Hedone potrafi takie komponować, a nawet umieścić je w radiu i TV – patrz „Zapach” albo „Daj Mi To”. To przeszłość, odległa, zamazana, wyidealizowana; ale w muzyce czas płynie inaczej, i owa przeszłość, tudzież dziedzictwo, ma żywy wpływ na teraźniejszość. Hedone powróciło do swoich pierwotnych założeń – surowych, dusznych, post-industrialnych przestrzeni, wypełnionych złowrogimi i apokaliptycznymi wizjami i demonami. Owa surowość nie ucieka od synth-popowej przebojowości SancTVarium i Playboya, dając wyraz złożoności, wysublimowaniu, nowatorstwu i doświadczeniu. 2020 to wypadkowa dorobku Hedone, pod dyrekcją jednoosobowej dominanty, Macieja Werka.


Poza osobistym i zespołowym podsumowaniem, 2020 służy za zupełnie nowe rozdanie. To próba egzorcyzmu tego surrealistycznego czasu, żywcem wyjętego z Czarnego Lustra albo Years and Years. Muzyka Hedone jest gęsta i niepokojąca, co katalizuje wylewające się z nas lęki; jej czarno-biały charakter jest wyraźniejszy w przekazie, gdy wszelkie kolory rzeczywistości wyblakły. To gotujący się żywioł, który dotarł do punktu wrzenia, właśnie przez globalne zamknięcie. 2020 to krzyk gniewu, frustracji i paniki wywołanych tą sytuacją, oraz jęk, szept, i cisza, jaka towarzyszy przymusowej samotności. Mimo to, 2020 to płyta krzepiąca – spójna, harmonijna, przestrzenna, zaskakująca elektryzującymi kompozycjami, i przykuwająca uwagę szczegółami: uwielbiam te syntezatory na „Nightsky” oraz wokoder i chóry na „Corruptor”; śpiew Macieja na „Dickensie” i Bartosza Księżyka w „Discommunicate”; i wreszcie, ten kieszonkowy kataklizm na finał, zwieńczony łkającym pianinem.

Przez ilość bodźców cierpimy na ulotność uwagi, co zmusza artystów do skracania albumów. Tutaj dzieje się dużo, ale ma to odgórny sens, spójność i obfitość. To trzyma słuchacza przy głośniku, domagając się podziwiania po wielokroć. Każdy numer ma w sobie kawałek tekstu, czy pojedynczy dźwięk, co sprawia, że do nich wracamy. Hedone to nie tylko harce przy syntezatorze i przetworzonej gitarze; to „Wstyd” z Pawłem Gumolą z Moskwy, „Jak” z Joanną Prykowską z Firebirds, to panowie z Blitzkriegu i te gorące chórki, Wojciech Pilichowski na basie, sekcja rytmiczna, a nawet dęta; 2020 jest nagraniem rodzinnym, korespondencyjnym, zespolonym w studiu. To znak firmowy Macieja – owo zaprojektowanie albumu w szczegółach (skojarzenia z UNKLE czy Soulsavers), z pełnym wachlarzem fascynacji, impulsów, wpływów i towarzyszy. Kto chce, usłyszy tu tradycyjny koktajl Pornography, Pretty Hate Machine i Black Celebration, jak i przemyconego Lennona, Laurie Anderson i Nelly Furtado. Najważniejsze, że słyszymy wielką, motywującą płytę, która mogła nigdy nie zaistnieć.

Album można już zamawiać pod tym adresem: https://kultowenagrania.pl/produkt/hedone-2020-cd/ 

Powiązane materiały

Jules Maxwell z Dead Can Dance zremiksował Hedone
News

Jules Maxwell z Dead Can Dance zremiksował Hedone

“Czy Czujesz Czasem To, Co Teraz Czuję Ja?” to dopełnienie wydanego w ubiegłym roku albumu zespołu Hedone. Dziś odbyła się premiera tego wydawnictwa.

Shadows & Love (Hedone, Lorien) / Warszawa, Mechanik / 17.01.2025
Galeria

Shadows & Love (Hedone, Lorien) / Warszawa, Mechanik / 17.01.2025

Około 80 fanów obejrzało koncerty łódzkiego Hedone oraz warszawskich Lorien oraz Decadent Fun Club w ramach imprezy Shadows & Love. Prezentujemy galerie z występów dwóch pierwszych zespołów.

Shadows & Love jutro w Warszawie
News

Shadows & Love jutro w Warszawie

Już jutro w warszawskim klubie Mechanik wystąpią grupy: Decadent Fun Club oraz nasi podopieczni z Lorien i Hedone.

Hedone wydało "Już Wszystko Wolno"
News

Hedone wydało "Już Wszystko Wolno"

“Już wszystko wolno” to kolejny singiel z wydanego w lipcu albumu “600 lat samotności” zespołu Hedone.

Hedone nie wie jak jest
News

Hedone nie wie jak jest

“Nie wiem jak jest” to trzeci singiel z najnowszego albumu zespołu Hedone - “600 lat samotności”.

Dziś premiera "600 Lat Samotności" łódzkiego Hedone
News

Dziś premiera "600 Lat Samotności" łódzkiego Hedone

Dziś do sprzedaży trafiła płyta „600 lat samotności”, która jest pierwszym w pełni polskojęzycznym wydawnictwem Hedone i następcą wydanego 31 grudnia 2020 roku, znakomicie przyjętego albumu „2020”.

Łódzkie Hedone z nową wersją utworu sprzed 19 lat
News

Łódzkie Hedone z nową wersją utworu sprzed 19 lat

"Czy czujesz czasem to, co często czuję ja" to nowy singel grupy Hedone zapowiadający album "600 lat samotności", który ukaże się 12 lipca.

Łódzkie Hedone zapowiada "600 Lat Samotności"
News

Łódzkie Hedone zapowiada "600 Lat Samotności"

Ukazał się singel "W mojej głowie ciągle słowa" anonsujący nową płytę łódzkiej grupy Hedone zatytułowaną "600 lat samotności". Premiera albumu odbędzie się 12 lipca.

Hedone ponownie z Renatą Przemyk
News

Hedone ponownie z Renatą Przemyk

Po wielu latach Renata Przemyk i zespół Hedone ponownie na jednej scenie! Będzie to również okazja do wysłuchania na żywo utworu „Zapach”, który Hedone nagrało z Renatą na swój album „SancT.V.arium” (1998 r.).

Hedone - 600 Lat Samotności
Recenzja

Hedone - 600 Lat Samotności

„600 lat samotności” to następca albumu „2020”, a zarazem pierwsza całkowicie polskojęzyczna płyta w dorobku Hedone.

Hedone - Werk / re-Werk (reedycja)
Recenzja

Hedone - Werk / re-Werk (reedycja)

W świecie Hedone w ostatnim czasie sporo się dzieje: nowy album, zbiór niepublikowanych nagrań, koncerty; chciałoby się dodać, wizyty w zakładach pracy. To niewątpliwie dobra chwila także na reedycję; chociażby taką, jak reanimacja debiutanckiego albumu "Werk", dzieła sprzed blisko 30 lat. W komplecie z podstawową, remasterowaną wersją zawarty został także mini-album "ReWerk", który jak można się domyślać (albo pamiętać), zawiera remiksy numerów z "Werk".

Łódzkie Hedone znowu ogarnięte szaleństwem
News

Łódzkie Hedone znowu ogarnięte szaleństwem

Wczoraj ukazał się nowy klip łódzkiej grupy Hedone do singla "To Madness 2022" będącego nową wersją utworu z 1994 roku. Kompozycja promuje wydaną wczoraj reedycję debiutanckiego albumu Hedone "Werk".