Riverside – Live ID.

RecenzjaRiversideInside Out Music2025
Riverside – Live ID.

Nowe wydawnictwo Riverside dokumentuje ich największy headlinerski koncert i jest potwierdzeniem formy zespołu, oraz triumfalnym zwieńczeniem ponad 20 lat kariery.

Muzyków których cenię dzielę na dwie proste kategorie: tych, których lubię słuchać z płyt, oraz tych, których wolę podziwiać na żywo. Riverside zajmuje mocną pozycję w obu tych rankingach, które teraz spotykają się w jednym miejscu – nowym wydawnictwie koncertowym „Live ID.” To bynajmniej nie pierwsza koncertówka w dorobku naszych najwybitniejszych reprezentantów światowej sceny prog-rockowej; aczkolwiek, to ich pierwsza płyta ‘live’ dokumentująca event, w którym osobiście brałem udział jako widz i słuchacz. A to potrafi mieć kolosalne znaczenie.

Zdarzyło mi się kilka razy być na koncertach udokumentowanych i wydanych oficjalnie; i najczęściej takie słuchowisko kończy się wrażeniami zgoła odmiennymi od tych wyniesionych z sali. To rzecz oczywista, że koncert niesie ze sobą więcej impulsów i bodźców, także tych negatywnych. Z kolei płyta najczęściej nie stanowi surowej transmisji z pola bitwy, lecz jest poddana w jakimś stopniu studyjnej obróbce. Nawet najsłynniejsze płyty ‘live’ bywały zlepione z kilku oddzielnych eventów, a artyści potrafili też coś tam dogrywać, dla lepszego efektu.

W przypadku „Live ID.” mamy na szczęście do czynienia z jednym wydarzeniem – finałowym koncertem trasy Riverside promującej ich ostatnią płytę „ID.Entity”. Trwała ona z przerwami dwa lata i prowadziła przez trzy kontynenty; zatem, jest w tym pewna elegancka symbolika, że ten ostatni show został zagrany i nagrany właśnie w Warszawie. A jeśli dołożyć do tego fakt, iż miejscem tego wydarzenia był Torwar, wtedy jest jasne, że mamy do czynienia z największym headlinerskim koncertem, jaki Riverside zanotowali przez ponad 20 lat swojego istnienia.

Okazja była szczególna i zespół stanął na wysokości zadania, aby dostarczyć słuchaczom elektryzujący, hipnotyczny, progresywny, a nawet taneczny set, stanowiący ukoronowanie ich kariery i coraz szerszych twórczych horyzontów. Płyta „ID.Entity” wokół której naturalnie skupiony był ten koncert, ma swoich sceptyków; Polacy nie byliby sobą, gdyby nie ponarzekali na przebojowość, którą odznacza się brzmienie tego krążka. My jednak lubimy, gdy jest ponuro i smutno, gdy przysłowiowa Metallica kończy się na „Kill’em All”, a AC/DC nagrywają to samo.

Osobiście niezmiennie doceniam fakt, iż zespół nie stoi w miejscu i nagrywa płyty tak różnorakie jak „Anno Domini High Definition”, „Wasteland”, i „Eye Of The Soundscape”, stanowiące kolejne rozdziały tej samej fascynującej opowieści. W Polsce traktujemy Riverside inaczej, bardziej osobiście i po kibicowsku, niż Holendrzy czy Anglicy; na rodzimym rynku z zespołu klubowego stali się zespołem arenowym, czemu towarzyszy odpowiednia setlista. A dynamika „ID.Entity”, moc „ADHD” i wrażliwość „Love, Fear and Time Machine” to idealna ku temu mieszanka.

To wszystko to tylko didaskalia; a co z samym „Live ID.” i materiałem tu zgromadzonym? Co jest w nim tak szczególnego, że powinniśmy jako słuchacze zwrócić na niego uwagę? Może fakt, iż „Live ID.” jeszcze bardziej podkręca potencjał „ID.Entity” i stanowi najsilniejszy dowód na moc jego wyrazu? Analogiczny przypadek miał miejsce przy najnowszej płycie The Cure, która już od progu była genialna; ale to koncertówka wyniosła ją na zupełnie nowy poziom nauki wrażeń. U Riverside mamy do czynienia z tym samym efektem - „Live ID.” to „ID.Entity” na sterydach.

Coś, co przykuwa uwagę od początku – „Live ID.” jest prawie pozbawione ‘konferansjerki’. Mariusz Duda zawsze ma dużo do powiedzenia i nie stroni od dowcipów, anegdot i tym podobnych form werbalnego angażowania tłumu. Tutaj jednak, z powodów o których można jedynie spekulować, jego wtrąceń nie słychać. Nie znaczy to, że ich nie było; po prostu zostały wycięte. Może zdecydowały kwestie ograniczeń nośników, a może dylemat językowy? A może ci, co głośno i otwarcie narzekają, że Mariusz za dużo gada ze sceny wreszcie doczekali się swego?

Liczy się jednak efekt, a jest nim pełna immersja w sztukę muzyki na żywo. Słuchacz jest zanurzony w dynamicznej przestrzeni dźwięku, klarownej i sugestywnej, która co chwila zmienia barwę i nastrój i zbacza z utartego szlaku. Jakość nagrania jest niesamowita, przejrzysta i namacalna – dzięki niej ‘widać’ te dźwięki, jak w synestezji. Technologia dostępna dziś inżynierom dźwięku sprawia, że klasyczne koncertówki sprzed lat brzmią w porównaniu jak zza ściany. „Live ID.” staje się dzięki temu nie dodatkiem, lecz niezależnym „entity” samym w sobie.

Brzmienie tych numerów jest zasługą nie tylko nowoczesnej technologii – to dzieło czterech wytrawnych, osłuchanych muzyków, którzy zjedli zęby na scenie. Prowadzący bas Mariusza to dziedzictwo Lemmy’ego, Entwistle, Squire, czy Hooka; łkająca gitara Macieja to kunszt Hacketta, Latimera, a nawet Gilmoura; Michał to warczące ‘lordowskie’ organy i syntetyczna ‘mandarynkowa’ przestrzeń; a perkusja Piotra finezyjnie punktuje i czuwa nad tempem wydarzeń, jak Gavin Harrison, tylko czekając na chwilę, aby pokazać swoje metalowe korzenie.

„Live ID.” dobitnie pokazuje dlaczego Riverside znajdują się w czołówce współczesnego prog-rocka. Do słuchacza przemawia ich nowoczesność i kreatywność studyjna, a także dynamika i spontaniczność sceniczna. To nie jest teatr jednego aktora; ten zespół nie stanowi sumy swoich składników, lecz ich iloczyn. Ci goście wzajemnie się nakręcają i mają świetną zabawę z tego co robią; a publiczność zawsze w takich przypadkach wyczuje, kiedy ich ulubieńcy pracują, a kiedy świetnie się bawią – i wspiera ich śpiewem, oklaskami, a nawet cichym krzykiem, jeśli trzeba.

„Live ID.” to jedna z najbardziej sugestywnych koncertówek, jakie słyszałem w prog-rocku. Nie będzie przesadą, jeśli przyrównam jej hipnotyczną, morfującą siłę do „Anesthetize” Porcupine Tree. Odnaleziony i dopracowywany przez lata styl Riverside przemawia do tych, którzy chcieliby usłyszeć w tej muzyce więcej mocy, dynamiki i przebojowości. Nie zawsze jest to witane z sympatią i zrozumieniem, tak jak „90125” Yes, czy „To The Bone” Stevena Wilsona. Na szczęście do Riverside ta przebojowość pasuje i pozostanie już elementem ich tożsamości na stałe.

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały

Riverside nakręci DVD w Warszawie
News

Riverside nakręci DVD w Warszawie

Grupa Riverside przygotowała niespodziankę dla fanów.

Riverside / Warszawa, Hala OSiR Bemowo / 29.10.2023
Galeria

Riverside / Warszawa, Hala OSiR Bemowo / 29.10.2023

Grupa Riverside wystąpiła wczoraj dla około 3000 fanów w warszawskiej hali OSiR Bemowo. Był to ostatni koncert dużej europejskiej trasy promującej wydany w styczniu tego roku album "I.D.Entity".

Riverside zagra trasę po Polsce
News

Riverside zagra trasę po Polsce

Grupa Riverside zaprezentuje się na sześciu dużych koncertach w Polsce w październiku.

Michał Łapaj (Riverside)
Wywiad

Michał Łapaj (Riverside)

„ID.Entity” to ósma płyta w dorobku Riverside, która już zaczęła dzielić zwolenników grupy. I nic dziwnego – album jest bardzo dynamiczny, przesycony elektroniką, ale i brzmieniami, które nie są niczym nowym w twórczości zespołu. Tym niemniej – jest to jedna z odważniejszych propozycji w historii Riverside, a o niuansach muzycznych nowego wydawnictwa opowiedział mi klawiszowiec grupy, Michał Łapaj.

Riverside - ID.entity
Recenzja

Riverside - ID.entity

"ID.entity" to pierwsza od 5 lat płyta studyjna Riverside. I jedna z najlepszych i najważniejszych w dyskografii tego zespołu.

Najodważniejszy singel Riverside w nowej dekadzie
News

Najodważniejszy singel Riverside w nowej dekadzie

"Friend of Foe?" to ostatni singel grupy Riverside przed premierą nowego albumu „ID.Entity”, który ukaże się 20 stycznia.

Druga zapowiedź nowej płyty Riverside
News

Druga zapowiedź nowej płyty Riverside

Riverside zaprezentowali dziś nowy singiel – utwór zatytułowany „Self - Aware”.

Riverside zaanonsowało nową płytę
News

Riverside zaanonsowało nową płytę

Nowy album Riverside będzie nosił tytuł „ID.Entity” i ukaże się 20 stycznia 2023. Zespół zaprezentował pierwszy singiel z albumu zatytułowany „I’m Done With You”.

Riverside nagrywa nowy album
News

Riverside nagrywa nowy album

Bardzo dobre wieści z obozu Riverside. Zespół zameldował się w studiu w celu zarejestrowania nagrań na nowy album.

Riverside zaprezentował nowy singel
News

Riverside zaprezentował nowy singel

Riverside celebruje swoje 20-lecie i prezentuje nowy utwór i teledysk „Story of My Dream” promujący kompilację „Riverside 20”

Galeria

Riverside / Warszawa, Scena Letnia Progresji / 21.08.2021

 

Riverside zagra cztery urodzinowe koncerty
News

Riverside zagra cztery urodzinowe koncerty

Grupa Riverside obchodzi w tym roku 20 urodziny. Z tej okazji zespół przygotował niespodziankę dla fanów.