Sendecki & Spiegel - Simple Game

Na swojej trzeciej płycie “Simple Game” Adzik Sendecki i Jurgen Spiegel podążają jeszcze dalej w dialogu instrumentalnym.
Kontynuacja płyt “Solance” i “Two In The Mirror” ma w sobie lekkość i pewną poetyckość, którą już znamy. Mimo tego relacja na linii fortepian - perkusja zdaje się być jeszcze głębsza. Otwierające płytę “Panoptikum” jawi się zarówno kunsztem instrumentalnym, jak i dużą dozą… zaufania, jakie mają do siebie obaj muzycy. Inaczej rzecz ma się z kompozycją “Return To Me” autorstwa Emila Adlera i Julie Flanders. W interpretacji Sendeckiego i Spiegla słychać nienachalny liryzm i naturalność. Jeszcze inne podejście panowie zastosowali wobec “Come Together” The Beatles, które w tym zestawie rozbrzmiewa osadzone mocno na oryginalnej melodii, którą Adzik potraktował z groovem i pewną filuternością. Słucha się jej wprost wybornie. Z kolei utwór tytułowy ma w sobie dużo pogody, optymizmu, a jednocześnie sporo wykonawczego pietyzmu. Jeśli potraktujemy ją jako punkt odniesienia do całości, to rzeczywiście skupia się tu esencja tej płyty.
Pewne zdziwienie wywołuje natomiast “Friendly Garden”, które wbrew tytułowi jest dość minorowe. Tutaj najwięcej dzieje się między dźwiękami, bowiem nad delikatnie prowadzoną melodią objawia się nastrój dość refleksyjny, czy też kontemplacyjny. Jako jego swoistą kontynuację można dodać “Slow Walk”, gdzie rolę główną pełni powolny i miarowy rytm, a nastrój jest - zgodnie z tytułem - spowolniony. Zupełną przeciwwagą są natomiast lekki i skoczny “Santa Blues” oraz intensywny, acz krotki “Nitty Gritty”, które stanowią nieco radośniejszą odsłonę płyty. Jej prawdziwą ozdobą jest zaś “Swedish Rain” - nastrojowy i melancholijny, a przede wszystkim muzycznie wyważony. Na koniec dostajemy jeszcze dość bujnie zapętlone “Round & Round” oraz “Everything Must Change” autorstwa Bernarda Ighnera, które jako pierwszy wykonywał Quincy Jones. Wersja Adzika i Jurgena ma sobie przyjemną subtelność i uspokajającą aurę.
Takie płyty jak “Simple Game” biorą się z doświadczenia grania, z wyczucia dźwięków i umiejętności zamykania w nich emocji. Na pierwszym miejscu jest jednak więź muzyczna i zbudowana na niej korelacja. Panowie dopełniają się bez nadmiernego eksponowania, nie tracąc przy tym rzemiosła artystycznego. Obytym smakoszom muzycznym ten album powinien przypaść do gustu od pierwszego przesłuchania.


