Damian Sikorski

WywiadGrzegorz SzklarekDamian Sikorski
Damian Sikorski

"Tysiące chwil" to drugi album Damian Sikorski Projekt, będący naturalną kontynuacją drogi rozpoczętej na debiutanckiej płycie "Wiosna". Lider projektu to zarazem ceniony dziennikarz radiowy i były muzyk takich zespołów jak Quidam czy Nocny Stróż. Spotkał się z nami by opowiedzieć między innymi o: powstawaniu "Tysiąca Chwil" oraz planach na przyszłość.

GS: Sygnujesz ten projekt swoim imieniem i nazwiskiem, jednak jestem ciekaw, jaki był podział ról przy powstawaniu nowej płyty?

DS.: Skomponowałem muzykę, napisałem wszystkie teksty, zagrałem na większości instrumentów. Głównym producentem albumu jest Szymon Pałyz, który wspomagał mnie na kilku instrumentach. Mój brat zagrał w jednej piosence solo na gitarze i Hania Wyandowska w jednej kompozycji zagrała na skrzypcach. Nie śpiewam na tej płycie. Nie chciałem robić krzywdy tym kompozycjom, bo mam strasznie barani wokal. Od lat pracuje w radiu i nie nauczyłem się jeszcze śpiewać, choć w utworze „W Powietrzu” mój głos pojawia się w tle, bo brakowało takiej miękkiej poduszeczki, niskiego wokalu, ale on tam jest bardzo wyciszony. Wszystkie piosenki na płycie zaśpiewała Penelov, w dwóch kompozycjach pojawia się Michał Kowalonek i gościnnie w jednym utworze nawinął zwrotkę raper Del-M.

GS: Płyta nosi tytuł „Tysiące Chwil” i jest ona owocem Twoich podróży między Warszawą a Pszczyną…

DS.: „Tysiące Chwil” to moja druga płyta. Często się mówi, że pierwszy album pisze się całe życie, a na drugi ma się już się zdecydowanie mniej czasu. I faktycznie płyta „Wiosna” była zbiorem doświadczeń i obserwacji. Krótko po premierze pierwszego albumu zabrałem się za pisanie drugiej płyty i na pewno bagaż doświadczeń jest słyszalny zarówno w tekstach, jak i w muzyce, która zawsze jest odzwierciedleniem emocji, które we mnie siedzą. Tym bardziej, że nie rozstaję się z instrumentem, zawsze mam go przy sobie. Nawet w swoim pokoju radiowym mam zawsze gitarę.

GS: To Twoje przywiązanie do gitar widać na zdjęciach zamieszczonych w booklecie „Tysiąca Chwil”…

DS.: Zarówno w dobrych, jak i złych chwilach życiowych, lubię wziąć do ręki basówkę czy usiąść przy pianinie i sobie pograć. Działa to na mnie terapeutycznie. Sporo czasu spędziłem podróżują między Warszawą a Pszczyną i dużo tekstów napisałem w drodze. Ale na przykład „Podziemną Odyseję” napisałem jadąc metrem do pracy. Uwielbiam patrzeć na ludzi. Wiem, że to czasem może być krępujące, bo ja też nie lubię jak ktoś tak centralnie cały czas się patrzy na mnie. Ale ten tekst powstał w metrze, więc to jest taki kawałek mojego życia, który został zapisany w piosence.

GS: Powiedziałeś o tym, że nowe utwory zaczęły powstawać tuż po wydaniu „Wiosny”. Jednak w porównaniu z tamtym albumem „Tysiące Chwil” są bardziej „analogowe”. Na „Wiośnie” są kompozycje, które można nazwać tanecznymi…

DS.: To prawda. „Wiosna” była moim pierwszym doświadczeniem w nagrywaniu solowego albumu. To był zupełnie inny proces, bo wydawałem single w trakcie nagrywania płyty. Ona powstawał trochę na bieżąco. Natomiast drugi album został przygotowany i nagrany i dopiero wtedy zostały opublikowane single. Mam jasną wizję swoich piosenek i raczej trudno się ze mną dyskutuje. Ja po prostu słyszę swoje piosenki, wiem, jak one mają brzmieć. Dostałem master albumu w lipcu i dopiero w październiku ukazał się pierwszy singiel, więc już doskonale znałem ten album i wiedziałem jaki on będzie. I moim zdaniem „Tysiące chwil” są albumem dojrzalszym niż „Wiosna” i zdecydowanie inaczej przygotowanym. Już pracując nad „Wiosną” wiedziałem, że jeśli będę nagrywał kolejny album, to na pewno nie zrobię tak jak teraz. Czyli najpierw nagram płytę, a dopiero później opublikuję single.

GS: No i to spowodowało, że ten album jest bardzo koherentny. Według mnie, gdyby nawet jeden utwór wyciągnąć, to ta budowa mogłaby się zawalić.

DS.: No widzisz, jesteś już kolejną osobą, która to mówi, bo kilka osób z mojego bliskiego otoczenia dostało już gotową płytę. Chociażby mój brat, który zadzwonił do mnie i powiedział: „No wiesz, jak te single wychodziły, to spoko, ale teraz słucham tej płyty już szósty raz i jednak czytanie streszczenia, a czytanie całej książki to jest ogromna różnica”. Nawet jak nagrywałem tę płytę, to już miałem wizję w jakiej kolejności te piosenki mają być ułożone.

GS: Jedyną wokalistką na nowej płycie jest Penelov. Czemu teraz zdecydowałeś się tylko na damski wokal, a nie tak jak na pierwszej płycie skład męsko-damski?

DS.: W przypadku „Wiosny” to było trudne. Po pierwsze logistycznie, bo jak wydałem tamtą płytę, to nie spodziewałem się, że będę grał aż tyle koncertów. Przy pierwszej płycie miałem bardzo duży skład koncertowy, bo jeździliśmy w dziewięcioosobowym, a zdarzało się, że i dwunastoosobowym składzie. Logistycznie jest to bardzo trudne. Paulina czyli Penelov ma coś takiego w sobie, że bardzo rezonuje z moimi tekstami, swoją wrażliwością i sposobem śpiewania. Więc kiedy pracowałem z nią przy obu albumach, to za każdym razem czułem, że właśnie o to mi chodziło. Więc postanowiłem, że na „Tysiącach Chwil” w każdym utworze będzie Penelov. Michał Kowalonek pojawił się w dwóch czy trzech numerach. No i w utworze „Dziękuję” pojawił się raper Del-M, który idealnie mi pasował do tej piosenki, żeby tam trochę zagadać. O jest raperem młodego pokolenia, ale ma trochę „oldschoolowy” sznyt w sobie, idealnie się wkleił w tę płytę.

GS: Czy nie miałeś obiekcji, że Penelov będzie śpiewać Twoje osobiste teksty?

DS.: Bardzo się przywiązuję do ludzi i z osobami, z którymi pracuję mam super kontakt i ten kontakt w pewnym momencie nie jest tylko na poziomie muzycznym, tylko my się przyjaźnimy, rozmawiamy codziennie o naprawdę różnych sprawach. Jak ktoś ma ochotę zadzwonić do drugiej osoby i się wypłakać albo pomilczeć przez telefon, to proszę bardzo. My jesteśmy od tego. W przypadku pierwszej płyty dałem Michałowi Kowalonkowi do zaśpiewania moją najbardziej osobistą piosenkę „Tata”, który jest o świętej pamięci moim Tacie i o moim synku, którego mój poznać, bo mój Ojciec zmarł. Michała znam od lat i gdy się spotykaliśmy, to nie rozmawialiśmy tylko o tym, jak mu się śpiewało w Myslovitz, tylko też o naszych rodzinach, o dzieciakach. Pamiętam moment, kiedy dowiedziałem się, że będę tatą i Michał do mnie zadzwonił.

Kiedy dałem Michałowi tak ważny dla mnie utwór do zaśpiewania to on powiedział: „Stary, ja to kumam, ja to zaśpiewam”. I nie wyobrażałem sobie nawet sytuacji, żeby ktoś inny mógł zaśpiewać tę piosenkę. Z Pauliną jest to samo. Na przykład na drugiej płycie jest utwór zatytułowany „Cień”. Jest to utwór o depresji, z którą się zmagałem, a może i się zmagam. Cały czas mam swoje gorsze i lepsze dni. Paulina też się zmagała z depresją, o czym też rozmawialiśmy. Miała trudny okres w swoim życiu, więc kiedy jej dałem do zaśpiewania ten tekst, to ona powiedziała, że czekała na taką piosenkę. Dla mnie nagranie tej kompozycji, też było oczyszczające. Poczułem ulgę, że powiedziałem o czymś, o czym trudno mi się mówi.

GS: Masz już pomysły na kolejny album? Mówiłeś, że po „Wiośnie” już niemal od razu powstała ta płyta.

DS.: Tak, mam. To jest ciekawe, bo pamiętam przerażenie w oczach mojej żony, kiedy mnie zapytała: „No i co? Chcesz dalej nagrywać?”. A ja jej odpowiedziałem, że sobie założyłem nagranie pięciu solowych albumów. Ona aż usiadła z wrażenia (śmiech).

GS: A nie kusi cię, aby pójść w takie klimaty bardziej rozbudowane, jak jeszcze w Quidam grałeś?

DS.: Chcę nagrać płytę z całą orkiestrą, tylko, że wymaga to ogromnych nakładów finansowych.

GS: Zaprosisz tam swojego kolegę z Quidam, obecnego gitarzystę Riverside Macieja Mellera?

DS.: Jeśli nagram taką płytę, to z pewnością jednym z gości byłby Maciej Meller. Myślę, że jakieś partie klawiszy dałbym do zagrania Zbyszkowi Florkowi, Ale bardzo zależy mi na całej orkiestrze na przykład Orkiestrze Polskiego Radia. Marzy mi się koncert w studiu im. Witolda Lutosławskiego z orkiestrą. Jest to wyzwanie, ale trzeba stawiać sobie poprzeczki wysoko, prawda? Quincy Jones mówił, że trzeba mieć cel, ale nie taki na pół roku. Załóż sobie cel na kilka lat i sprawdzaj, jak ci idzie.

FOTO: Anna Powałowska

Koncerty Damian Sikorski Project:

12.04 - Pszczyna - Centralna Pszczyna

14.04 - Warszawa - Fabryka Norblina

15.05 - Opole - Radio Opole

26.07 - Poznań - Centrum Kultury Zamek

25.09 - Rzeszów - Radio Rzeszów

Powiązane materiały