Veroa

Debiutancki album „Dom Barw” to zapis emocji, doświadczeń i osobistych historii, które Veroa postanowiła uwiecznić na swojej pierwszej płycie. W rozmowie artystka opowiada o kulisach powstawania płyty, przełamywaniu własnych barier, sile autentyczności w muzyce oraz marzeniach, które wykraczają daleko poza wydanie pierwszego albumu. Jak wygląda droga młodej wokalistki od zapisków „do szuflady” do koncertów i branżowych wyróżnień? O tym rozmawiamy z Veroą.
ZH: Twoja debiutancka płyta „Dom barw” to miejsce przepełnione różnymi emocjami. Jak wspominasz pracę nad swoim pierwszym albumem?
Veroa: Na płycie „Dom Barw” zdecydowanie dużo się dzieje. Pisałam ją długo, zbierałam doświadczenia i chciałam uchwycić jak najwięcej emocji. Robiłam to ponad 2 lata, a w zasadzie to więcej, ponieważ pisząc muzykę sięgałam do tekstów wcześniej napisanych do szuflady. Podczas pisania tekstów, muzyki, aranżowania, nagrywania piosenek poddałam się naprawdę wspaniałemu procesowi przyjrzenia się własnym emocjom, ale też emocjom innych ludzi. Sama byłam zdziwiona jak wiele doświadczeń ma wpływ na to, kim jestem i jak wiele o sobie nie wiedziałam. To było duże przedsięwzięcie także pod względem współpracy z innymi ludźmi. Musiałam nauczyć się wyrażać swoje zdanie, ale też korzystać z rad ludzi bardziej doświadczonych ode mnie, podejmować decyzje i nie bać się opinii innych, ponadto tworząc i nagrywając tak wiele rzeczy przeżywać te emocje, tak jakby było to dzisiaj. Tworzenie i pracę nad albumem zatem wspominam naprawdę bardzo dobrze, kocham to robić, więc nawet przy trudnych momentach pozwoliło mi to przejść przez nie i się nie poddać. Spotkałam na mojej drodze wielu przychylnych współpracowników, którzy również wczuwali się w klimat płyty. Jestem za cały proces wdzięczna.
ZH: Przyjrzenie się tym emocjom, o których jak sama przyznajesz – wcześniej niewiele wiedziałaś, musiało być jak wyjście ze strefy komfortu. Czy pisanie tekstów o tych emocjach to dla Ciebie rodzaj uwolnienia się od nich, czy przy niektórych piosenkach odczuwałaś jakąś barierę?
Veroa: Super pytanie. Myślę, że tworzenie własnych tekstów i muzyki na pewno pomogło mi poradzić sobie z wieloma emocjami, na bank. Nauczyło też odwagi mówienia na głos o tym czego doświadczyłam i zobaczenia, że była lub jest to jakaś część mojego życia. Mogłam spojrzeć na emocje z różnych perspektyw, wyrazić je nie tylko przez tekst i treść, ale też symbolikę w nim zawartą i przez muzykę. Jeśli chodzi o bariery to wiadomo, że pojawiały się (uważam że jest to część procesu pisania). Powodem jest fakt dzielenia się tak wieloma historiami i myślami szerokiemu gronu odbiorców. Bo nie mam do końca wpływu na ich interpretację. Mogą tego nie zrozumieć, mogą to zrozumieć ale inaczej, podobnie lub niekoniecznie. Mogą chwalić a mogą hejtować. Ostatecznie… w sumie o to chodzi w sztuce, żeby interpretacja nie była dosłowna i aby słuchacz odnalazł się w świecie, który mu stworzyłam i sam wiele zinterpretował.
ZH: Chcesz, aby słuchacz zatopił się w wykreowanym przez Ciebie świecie. Oczywiście budujesz go nie tylko słowem, ale też niezwykle bogatym brzmieniem. W swoich utworach eksperymentujesz z dźwiękami. Czy pomysły na melodie i połączenia tych brzmień przychodzą Ci naturalnie?
Veroa: Muzyka przychodzi mi naturalnie, ponieważ żyję muzyką odkąd pamiętam, a od szóstego roku życia gram na skrzypcach. Słucham bardzo dużo muzyki i w jej świecie poruszam się jak ryba w wodzie. Nie chcę przez to powiedzieć, że każda piosenka którą słyszycie na płycie "Dom Barw" została wymyślone dokładnie w takiej formie w jakiej została wydana. Absolutnie! Wersji było naprawdę wiele i tak jak napisałaś eksperymentów również było wiele. Zarówno melodycznych, jak harmonicznych, jak i brzmieniowych. Chcę tylko powiedzieć, że muzyka przychodzi mi z lekkością. Jeśli chodzi o linie melodyczne to większość przychodziła mi z łatwością ale nad niektórymi rzeczywiście musiałam się pochylić.
ZH: Skoro muzyka towarzyszy Ci od najmłodszych lat i jest Twoim naturalnym środowiskiem, pewnie najlepiej czujesz tę lekkość na scenie. Z Twoich social mediów wiem, że w sierpniu będzie można spotkać Cię kilka razy w Lublinie promując płytę. Czym są dla Ciebie te występy?
Veroa: Dla mnie jako artystki każde spotkanie z publicznością jest wyjątkowym doświadczeniem i czymś w czym czuję, że się spełniam. A gdy jeszcze mogę im zagrać i zaśpiewać kawałki z płyty i spotyka się to z pozytywnym, optymistycznym odbiorem - jest to dla mnie ogromna radość ! Czuję wtedy dużą satysfakcję. Jeśli chodzi o sierpniowe koncerty - większość z nich zawiera moją muzykę, ale jest połączona jeszcze z ulubionymi coverami.
ZH: Kameralne sierpniowe granie to wspaniała okazja do bliskiego kontaktu z ludźmi. Czy oprócz takich „mini koncertów” masz już w planach jakieś większe występy?
Veroa: Większe występy są w planach. Wymaga to co prawda wielu godzin organizacji i przygotowań, ale przygotowujemy się z zespołem, jesteśmy w trakcie pracy. Jeśli jakieś miejsce wyrazi wolę usłyszenia VEROA z zespołem - jesteśmy gotowi, aby zagrać!
ZH: Trzymam kciuki za te przygotowania z zespołem! Zanim jednak przyjdzie czas na duże, zespołowe sceny, chciałbym zapytać o konkretny. Bardzo osobisty moment z Twojego repertuaru to utwór „Po Kryjomu”. Co czujesz, kiedy śpiewasz go przed publicznością w Twoim mieście?
Veroa: To jest rzeczywiście niezła zagwozdka, ponieważ często czuję, gdy śpiewam moje piosenki, że śpiewam o czymś naprawdę cennym i osobistym i zdaję sobie sprawę, że wiele ludzi może to zlekceważyć, zhejtować lub po prostu nie zrozumieć. To jednak nie stopuje mnie przed występowaniem, ponieważ wiem jak wiele osób potrzebuje takich autentycznych i ciepłych słów, które tworzą piosenkę „Po Kryjomu” . Dzisiejszy świat jest bardzo szybki i zabiegany, a ta piosenka może dać wytchnienie i zatrzymanie się, tak bardzo nam potrzebne.
ZH: Zazwyczaj można spotkać Cię grającą solo. Czy nie przytłaczają Cię czasem takie występy, gdzie jesteś i wokalistką, i muzykiem jednocześnie?
Veroa: Na pewno jest dużo pracy przy graniu koncertów solo. Wymaga to skupienia i w moim przypadku wielozadaniowości. Wtedy kiedy pozwalają mi okoliczności, staram się współpracować z innymi muzykami, ponieważ może być to bardzo rozwojowe dla obu osób oraz efektowne dla publiczności. Jednak odnajduję duży plus w graniu solo, ponieważ kameralny klimat sprzyja lepszemu przyswojeniu tych tekstów. Ponadto mam wpływ na to, co gram i mogę rozszerzać formy utworów podczas grania, spontanicznie. Po drugie, granie z zespołem jest trudniejsze logistycznie i często koncert solo jest łatwiejszy w organizacji zarówno dla mnie jak i producentów wydarzenia. Oczywiście, gdyby pojawiło się pytanie o koncert z zespołem na odpowiednich warunkach dla każdego - jesteśmy przygotowani i jest taka możliwość. Jednak teraz skupiam się głównie na koncertach solo i promowaniu siebie.
ZH: Solowe koncerty do dla Ciebie z pewnością inny wymiar wyjątkowości. Czy masz już za sobą taki występ z własnym materiałem, przy którym już wiesz, że zostanie Ci w pamięci na zawsze?
Veroa: Każdy występ z moją muzyką jest dla mnie czymś ważnym i jestem Wdzięczna, gdy mogę to robić. Natomiast bez wątpienia wyjątkowym był występ w Teatrze Ziemi Rybnickiej, gdzie wystąpiłam z okazji wygrania OFPA Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej w 2024 r. zagrałam tam dwa swoje utwory: "Zapałki" i "Dom Barw". To było naprawdę wspaniałe doświadczenie. Na tym festiwalu po raz pierwszy zagrałam publicznie utwór Zapałki zanim nagrałam go na płycie. Od razu spotkał się on z bardzo pozytywnym odbiorem zarówno jury jak i publiczności, więc było to dla mnie ogromne wyróżnienie i wiatr w żagle.
ZH: W wieku 25 lat masz już na koncie debiutancki album i sporo branżowych wyróżnień. Czy czujesz, że jesteś dokładnie w miejscu, w którym chciałaś być, czy raczej dopiero zaczynasz odkrywać, kim jako artystka chcesz zostać?
Veroa: Wydając płytę "Dom Barw" spełniłam swoje marzenie, aby tworzyć własną muzykę i robić to profesjonalnie. Bardzo się cieszę ze wszystkich sukcesów branżowych, bo to oznacza, że moja muzyka ma użytek społeczny i są osoby, które ją doceniają. Cieszę się tym miejscem i momentem, w których jestem teraz i celebruję to doświadczenie. Natomiast czuję też, że jestem w procesie i na pewno odkrywam, kim chcę być jako artystka. Czuję że nie powiedziałam światu jeszcze wszystkiego co chciałabym. Są takie obszary mojej muzycznej osobowości, które dopiero pokażę w następnych utworach (i płytach!) Z każdym dniem natomiast ta wizja się klaruje i naprawdę mnie to zaskakuje. Mój rozwój następuje szybko i chyba każdego dnia choćby mała myśl lub decyzja posuwa mnie naprzód.
ZH: Twój rozwój już jest dynamiczny, a Ty sama zapowiadasz, że najlepsze dopiero przed nami, Twoi słuchacze mają na co czekać! Na swoim albumie zawarłaś historie, z którymi z pewnością utożsami się wiele młodych ludzi. Czy jest coś, co szczególnie chciałabyś im przekazać przed odsłuchem „Domu Barw”?
Veroa: Tak. Zapraszam Was do słuchania "Domu Barw" szczególnie pod kątem tych kawałków, które dotyczą współczesnego świata i relacji naszego pokolenia z nim. Znajdziecie na całym albumie mnóstwo emocji - od tych lżejszych po cięższe. Muzyka przeprowadzi Was przez różne głębokie refleksje, ale też lekkie nastroje. Będziecie mogli pomyśleć o swoich bliskich i osobach, przy których czujecie atmosferę domu. Po jej przesłuchaniu chociaż trochę będziecie mogli odpowiedzieć na pytanie: Co jest Twoim "Domem Barw"?
ZH: Myślę, że wiele osób przyjęłoby takie zaproszenie do Twojej muzyki! Na koniec zawsze lubię pytać o marzenia. Masz już pierwszą płytę i stale rozwijasz się muzycznie. Jaki jest teraz Twój największy cel na Twojej muzycznej drodze, może występ z ulubionym artystą lub w jakimś konkretnym miejscu?
Veroa: Trudno jest mi określić ostateczny cel w tej branży, bo nie wiem, czy to, co każdy definiuje jako muzyczny sukces, np. tłumy followersów służyłoby mi. Wiem na pewno, że chciałabym żyć z muzyki i aktywnie koncertować, być w ruchu, kreować i móc dzięki muzyce zarabiać i inwestować w kolejne płyty. Mam kilka marzeń. Pierwszym jest stworzenie płyty lub epki bardzo kameralnej i uspokajającej z akustycznym składem. Bardziej szalonym, następnym marzeniem jest zaśpiewanie z orkiestrą symfoniczną i współpraca z chórami. Kocham i wywodzę się z backgroundu muzyki klasycznej, gospel i jazzu, więc chciałbym w tym aspekcie poeksperymentować, zrzeszać inspirujących ludzi i organizować piękne, inspirujące widowiska. Koncertować także w teatrach. Kolejnym marzeniem jest stworzenie płyty z połączeniem fabularnym i scenograficznym.
