Światło dzienne ujrzał najnowszy singiel Aleksandra Siczka "nocny dzień". Idealna propozycja aby przedłużyć lato, którego utraty boi się tak wielu z nas
"nocny dzień" to utwór o mocnych brzmieniach, który pewniakiem ściągnie ludzi na parkiety ale sprawdzi się też idealnie do śpiewania w trakcie przemierzania szerokich dróg. Klubowo-popowe brzmienia wyprodukował Mike Johnson. Za tekst i kompozycję odpowiada Alek, który sam siebie zaskakuje tym, co serce podpowiada mu w sprawach muzycznych.
Aleksander Siczek - człowiek, który w głowie ma odwieczną wojnę światów. Prowadzi pracownię fryzjerską Tekstura, w której można poczuć się jak w przedwojennej Warszawie. Ten świat to część jego życia - inspiruje się i żyje jej historią, w szczególności okresem wojny i holocaustu. Żyje niewspółcześnie, bo powoli i na własnych zasadach. Aktywnie działa na platformach społecznościowych jak X i TikTok, gdzie ma dziesiątki tysięcy obserwatorów, a z drugiej strony od lat nie odbiera telefonów w ramach sprzeciwu wobec ograniczania sobie wolności. Wojna światów i sprzeczności. Nie potrafi stać w miejscu i stale tworzy nowe strony swojego życia. Kocha ludzi.
Muzyka to jego miłość od zawsze. Przesiąknął nią na wskroś w dzieciństwie ponieważ jego dziadek, wujkowie, ojciec - w zasadzie wszyscy - byli w jakiś sposób z nią związani. Niełatwe dzieciństwo wypełniały dźwięki Anny Jantar, Maryli Rodowicz, Violetty Willas ale i Celin Dion, czy Madonny. Przyszedł też czas na Maanam i Myslovitz, ONA. Serce skradły mu także już dawno temu dźwięki i głosy dużo starsze jak na przykład nieco zapomniana przez Wiera Gran. Każdy kto go zna, wie, że śpiewa i nuci praktycznie od zawsze nuci i śpiewa. Jak mawia, bez ruchu, książek historycznych i muzyki życie nie istnieje. Mimo, że raczej ciężko go złapać, kiedy już to się uda, jest duszą towarzystwa i wprost zaraża swoją niewyczerpaną, pozytywną energią. Jeśli tańczy, to tylko do rana, w towarzystwie mocniejszych dźwięków.