Komety - Noc z Kleopatrą

“Noc z Kleopatrą” to według słów Lesława zbiór niekonwencjonalnych pomysłów. Czy rzeczywiście?
Nowa płyta Komet ma pewne charakterystyczne cechy. Po pierwsze została nagrana w tym samym składzie, co poprzednia - “Ostatnie okrążenie”. Po drugie - to pierwszy album zespołu, na którym pojawia się duet z wokalistką. Po trzecie - kompozycja tytułowa to pierwszy w dorobku Lesława erotyk historyczny. Sam materiał powstał dość szybko. I zgodnie z kometową tradycją - nie jest zbyt długi.
W bieżący stan Lesława-autora wprowadza otwierająca “Nowa epoka”, by chwilę później uraczyć narcystycznym obrazem miłości w “Tylko ty”. Z kolei “Najważniejsza podróż” to dosłownie sentymentalna podróż autora do czasów młodzieńczych, ale też i pewnego rodzaju podsumowanie. Skoczne “Uczucia” dotykają natomiast tematu zakochania w dwóch osobach jednocześnie, zaś tytułowa “Noc z Kleopatrą”, to zenitalny moment płyty - tak muzycznie, jak i tekstowo. Elementy muzyki egipskiej i bujający rytm, kapitalnie dopełnia historyczno-miłosny tekst Lesława. Miłe wrażenie robią ”Wieczne wakacje”, które ze swoim słonecznym i pogodnym nastrojem brzmią niczym piosenka nie z tej epoki. Tradycyjnie na płycie Komet znajduje się także utwór instrumentalny i tę rolę pełni tu “Chwyt Tobingtona”. Natomiast bodaj najbardziej przejmującą kompozycją jest tu utwór “Jestem Jolantą Brzeską”. Lesław przypomina tym samym niewyjaśnioną śmierć warszawskiej aktywistki sprzed 15 lat. Słowa: Morderstwo udające samobójstwo przy aprobacie władzy wystarczają tu za komentarz. Z kolei “Tym razem naprawdę” powstało najpierw dla zespołu EEE. Lesław postanowił przenieść jednak ten utwór na płytę Komet, zapraszając do duetu Agatę Polic z zespołu Polyc. Z tego połączenia wyszedł kawałek subtelnie noirowy i dość liryczny. Ten nastrój przełamuje dość intensywna i szybka “Burza”, a całość zamyka nieco ogniskowe “Nie zapomnę”, będące krótką, acz dość typową piosenką miłosną.
Komety na “Nocy z Kleopatrą” odsłaniają kolejną część swojego świata - pełną uczuć i związanych z nimi rozterek, podanych w zgrabnym, songwriterskim anturażu. Bez przesytu, acz z polotem, czyli w formie znanej i cenionej od lat.







