Mark Lanegan - Straight Songs Of Sorrow

RecenzjaJakub OślakMark LaneganHeavenly / PIAS2020
Mark Lanegan - Straight Songs Of Sorrow

Nowa płyta byłego wokalisty grupy Screaming Trees to jeden z najlepszych albumów w jego dyskografii. Lanegan zaprosił do współpracy całą plejadę znanych i cenionych muzyków.

Mark Lanegan lubi być zajęty. Ostatnie kilka lat w karierze tej wyjątkowej postaci w muzyce alternatywnej jest tego dobitnym przykładem. Co rok to album, kolaboracje, koncerty, a nawet autobiografia. W tym roku w maju miał w planach nawet własny festiwal w Brukseli; aczkolwiek, pandemia pokrzyżowała te plany. Nic straconego; mamy dzięki temu więcej czasu i uwagi, aby zapoznać się z jego najnowszym albumem, Straight Songs Of Sorrow, który, w rzeczy samej, jest takim mini-festiwalem. To markowy benefis, poprowadzony przez szereg wybitnych przyjaciół. Mark jest z pozoru niezwykłym ponurakiem, zamkniętym w sobie, trochę niebezpiecznym dziwakiem; pielęgnowane i zwalczane latami nałogi stale wpłynęły na jego stoicką osobowość, ponure teksty i marsową minę, która bez słów ostrzega: nie podchodź, mogę ugryźć. To część jego tożsamości; aczkolwiek, kto chociaż liznął jego wydanej równolegle z albumem książki, wie, skąd to się wzięło.

Straight Songs Of Sorrow nie sposób jest odseparować od owego pamiętnika, zatytułowanego „Sing Backwards and Weep: A Memoir”. Jest on czymś w rodzaju spowiedzi, rachunku sumienia, ale bez jednoznacznego żalu za grzechy. Mark opowiadając o latach nałogu alkoholowego, uzależnienia od heroiny i związanych z tym perypetii nie konkluduje wyraźnym: tak/nie. To jego własna Księga Rodzaju, przedstawiająca czytelnikowi/słuchaczowi genezę Marka Lanegana i jego nabytego mroku. To oczywiście fasada – barwy ochronne z niezliczonych tatuaży i tej nieodłącznej chrypy, jaką od lat czaruje widownię. Pod nią czai się niezwykle wrażliwe, kruche serce i kreatywna dusza, która nade wszystko ukochała muzykę, jako jedynego właściwego w życiu przewodnika. Mark uwielbia występować, nagrywać, a nade wszystko – współpracować. Na nowej płycie aż roi się od wybitnych gości, których obecność w znaczący sposób przekłada się na samo ponure, poetyckie brzmienie.


Straight Songs Of Sorrow to zbiór piosenek, które można podsumować krótko: każda z innego pieca. Uogólniając, połowa płyty to dalsze przygody Lanegana z elektroniką, a druga to wyraźny powrót do ukochanych przez fanów ascetycznych, folkowo-bluesowych ballad spod ciemnej gwiazdy. Od czasu niezwykle udanej płyty Phantom Radio, Lanegan odważnie ruszył w kierunku dynamicznych aranżacji elektronicznych (patrz płyty Gargoyle oraz Somebody’s Knocking), co nie zawsze podobało się słuchaczom. Tutaj mamy jakby strategiczny krok w bok, na z góry upatrzoną, bezpieczną pozycję, w której dostajemy pełen zestaw, do wyboru do koloru. Z jednej strony nowoczesne, eleganckie, fantazyjne, liryczne krajobrazy, a z drugiej seria czarno-białych portretów pamięciowych, których smutek i ból maluje się w każdym słowie wyśpiewanym przez Marka. Oba te oblicza pochodzą od tego samego człowieka, próbującego uciekać ku szczęściu, jak i wypierać kolejne demony.

Lanegan ma taki głos, że łatwo go umiejscowić w zupełnie odmiennych scenografiach i aranżacjach; a to nadal będzie on, bez kompromisów i narzekania. Część tej płyty brzmi jak kolaboracja z Thomem Yorkiem, a druga z Nickiem Cavem. Lanegan otoczył się tutaj istnym dream teamem: Jack Irons na bębnach (ex-Pearl Jam, ex-RHCP), Dylan Carlson (Earth) i Mark Morton (Lamb of God) na gitarach, Warren Ellis na skrzypcach (The Bad Seeds), oraz Jack Bates na basie (Peter Hook & The Light). Do tego Greg Dulli, Wes Eisold (Cold Cave), John Paul Jones (Led Zeppelin) I Adrian Utley (Portishead), a także stali współpracownicy Marka: Alain Johannes, Ed Harcourt i Sietse Van Gorkom. No i żona Marka, Shelley Brien. Słowem, to album rodzinny, gdzie każdy przynosi coś swojego, spiętego w całość klamrą głosu i osobowości głównego solenizanta. Nie bez powodu ten krążek Marka jest nazywany jego „najlepszym od lat”. Tak jakby kilka wcześniejszych było tylko do niego przygrywką.

Powiązane materiały

Zmarł Mark Lanegan
News

Zmarł Mark Lanegan

Jeden z najbardziej cenionych i płodnych muzycznie amerykańskich wokalistów zmarł dziś w wieku 57 lat w swoim domu w Killarney w Irlandii.

Mark Lanegan wyda nową płytę
News

Mark Lanegan wyda nową płytę

Mark Lanegan powraca z nowym wydawnictwem „Straight Songs Of Sorrow”. Płyta ukaże się 8 maja nakładem Heavenly Recordings. Artysta zaprosił do współpracy gości specjalnych - Grega Dulli’ego, Warrena Ellis, Johna Paula Jones, Eda Harcourta oraz innych.

Mark Lanegan Band - Somebody's Knocking
Recenzja

Mark Lanegan Band - Somebody's Knocking

Jedenasty album Marka Lanegana powstał w trakcie 11-dniowej sesji nagraniowej w Los Angeles, gdzie artysta mieszka od 20 lat.

Mark Lanegan Band wróci do Warszawy
News

Mark Lanegan Band wróci do Warszawy

Amerykański muzyk wraz z zespołem wystąpi 19 listopada w warszawskiej Proximie.

Mark Lanegan i Duke Garwood we wspólnym projekcie
News

Mark Lanegan i Duke Garwood we wspólnym projekcie

24 sierpnia do sprzedaży trafi dugi wspólny projekt Marka Lanegana i Duke’a Garwooda.

Mark Lanegan Band - Proxima - Warszawa
Koncert

Mark Lanegan Band - Proxima - Warszawa

Warszawa, ProximaMark Lanegan Band, ,
Mark Lanegan Band - Gargoyle
Recenzja

Mark Lanegan Band - Gargoyle

Mark Lanegan uraczył nas nowym albumem studyjnym, który zrecenzował dla nas Jakub Oślak.

Galeria

Mark Lanegan Band / Poznań, CK Zamek / 17.08.2015

 

Mark Lanegan Band - CK Zamek - Poznań
Koncert

Mark Lanegan Band - CK Zamek - Poznań

Poznań, CK ZamekMark Lanegan Band, ,
Mark Lanegan Band - Phantom Radio
Recenzja

Mark Lanegan Band - Phantom Radio

Mark Lanegan nagrał album, będący dla niego sentymentalnym powrotem do brzmień z lat osiemdziesiątych.

Mark Lanegan Band - Fabryka - Kraków
Koncert

Mark Lanegan Band - Fabryka - Kraków

Kraków, FabrykaMark Lanegan Band, ,
Mark Lanegan Band - Progresja Music Zone - Warszawa
Koncert

Mark Lanegan Band - Progresja Music Zone - Warszawa

Warszawa, Progresja Music ZoneMark Lanegan Band, ,