Riverside - Wasteland

RecenzjaJakub OślakRiversideMystic Production2018
Riverside - Wasteland

Opowiadanie o nowej płycie Riverside jest zadaniem tyle zaszczytnym, co trudnym. Wasteland jest bowiem trudną płytą i aby ją usłyszeć, trzeba spróbować zrozumieć w jakim ten zespół znajduje się miejscu.

Ta płyta aż ocieka kontekstem; mówimy tu nie tylko o pierwszym studyjnym albumie Riverside bez udziału Piotra Grudzińskiego, ale o czymś, co już zostało nazwane ich drugim debiutem. Wasteland jest momentem redefinicji Riverside jako zespołu. Po mozolnej wspinaczce na Olimp (Love, Fear and the Time Machine), w ciągu trzech lat zdążyli spaść do piekła, wypełnić testament (Eye of the Soundscape) i z godną podziwu siłą woli zacząć odbudowywać swoje jestestwo. Nie zrekrutowali nowego gitarzysty; za te partie odpowiadają w „gościnnym” charakterze Maciej Meller i Mateusz Owczarek, a także sam Mariusz Duda. Owa gitara ciągle płacze, ale inaczej; jest to zgrzyt starego mechanizmu, jęk pordzewiałego w garażu żelastwa, w które ktoś tchnął nową siłę. Nie ma tu mowy o imitacji, lecz następstwie pewnego standardu i jednego ze znaków rozpoznawczych Riverside, jaki pozostawił po sobie Grudziński. Tak, opowiadanie o tej płycie nie jest łatwe.

Tematem albumu jest świat po globalnym katakliźmie. Wszystko wybuchło, spłonęło, stanęło, umarło; ostatni ludzie poukrywali się w ruinach, kryjąc twarze przed skażonym powietrzem. Usiłują w jakiś sposób trwać, nie wiedząc co będzie jutro; czy ich życie ma jeszcze sens, czy ruiny tego co znali, ciągnące się po błękitny horyzont, mają koniec, w kierunku którego warto iść? To czytelna metafora, która wymownie przekłada się na brzmienie Wasteland – smutne, ale piękne. Mariusz Duda woli określać swój styl grania jako rock melancholijny, niż progresywny. W tej rzeczywistości nie ma mowy o progresji, czyli postępie; to powrót do punktu wyjścia, gdy w 2001 miały miejsce pierwsze próby zespołu. To moment, w którym Duda, Michał Łapaj i Piotr Kozieradzki muszą odnaleźć się w jeszcze bardziej odpowiedzialnych rolach, usiłując wypełnić tę lukę w studiu i na scenie – miejsce, o którym zapewne nigdy nie myśleli, że może być puste. Jest rzeczą oczywistą, że Wasteland brzmi inaczej, niż dotychczasowe płyty Riverside; nie tylko jest to nowy rozdział po dwóch, zamkniętych trylogiach, ale najbardziej oczekiwana polska płyta od czasu... Second Life Syndrome.

Na czym polega inność tej płyty? Z pewnością dyskusję wywołają wpływy ludowe. Mówimy o melodyjnym śpiewie Mariusza (już od progu, w „The Day After” lub w pierwszej połowie „River Down Below”), o gościnnych skrzypcach Michała Jelonka, o ludycznych słowach piosenek („Lament”), kołysankowym, wręcz neo-folkowym wydźwięku („Guardian Angel”, „Wasteland”). Owe wpływy są bardzo subtelne, ale dla polskich uszu zupełnie oczywiste. Co należy podkreślić, nie stanowią sedna całego dzieła, a jedynie element jego niezwykłego posmaku. Ma to znaczenie w zrozumieniu nastroju tego albumu; ta mała post-apokalipsa nie przenosi nas do oddychającego piaskiem świata z filmu Mad Max, lecz w nasz własny, słowiański ugór – tam, gdzie wśród szkieletów przydrożnych kapliczek i połamanych drogowskazów unosi się swąd spalonego zboża i płacz dziecka. Tam, gdzie idylliczne sny Józefa Chełmońskiego ustępują miejsca koszmarnym widzeniom Zdzisława Beksińskiego. Tam, gdzie horyzont przybiera barwę dymu, a cmentarne posągi aniołów trawi kwaśny deszcz. Zabierz mnie nad rzekę, tam w dolinie; jeśli jakaś jeszcze pozostała. Aż dziw, że Mariusz nie zaśpiewał tego po polsku.


Pomimo ponurych okoliczności wydania tej płyty oraz jej post-apokaliptycznej fasady, która z racji rzeczy wesoła nie jest, Wasteland nie jest albumem depresyjnym. Nie pozostał kamień na kamieniu, w powietrzu unosi się gaz – ale kataklizm już minął. Należy odnaleźć w sobie wszystkie te idee, wartości, wspomnienia i pragnienia, które motywowały na codzień – przypomnieć sobie o wszystkich tych chwilach, dla których warto było żyć – zrobić z nich zastrzyk prosto w serce i ruszyć przed siebie. Instrumenty jęczą i brzęczą, rozstrojone i popękane; gitary płaczą, ale ich płacz zakłóca kurz i rdza; bas i bębny – chrapliwe i głuche, zbudowane na tym, co znaleziono w gruzowisku; klasyczne rockowe keyboardy mruczą żałobnie, kościelnie - przecież wszystkie komputery wreszcie szlag trafił. A nad tym wszystkim unoszą się skrzypce, przeszywające powietrze niczym daleki krzyk rozpaczy. A mimo to jest w tym resztka nadziei – krzepiący smutek, który nie pozwala na inny odbiór tej płyty jak radość. Riverside ponownie ruszają naprzód; w innym gronie, ale w duchu przyjaźni i potrzebie muzyki.Świat który w niej namalowali jest metaforyczny, ale nauka z niego płynąca jak najbardziej dosłowna.

Riverside ponownie przynieśli nam album arcyciekawy, o którym będzie się długo mówić – i co najważniejsze, dużo go słuchać. Gdy wracam do ich dorobku płytowego, często zauważam mimowolnie: „O, to brzmi jak Marillion, a to jak Pink Floyd; a tu słychać Purpli i Sabbathów; a to wypisz-wymaluj Porcupine Tree...”. Gdy słucham Wasteland, podobna myśl nie przychodzi ani razu. Riverside brzmi tu jak Riverside; paradoksalnie, przy całej inności tego albumu. Te dramatyczne klawisze (dziedzictwo Lorda i Manzarka) sprzężone z warkoczącym, spalinowym basem, ta rozpiętość perkusji od podziemnego łomotu po subtelne punktowanie, ta dbałość wokalu o każdą głoskę, no i ta rozdzierająca serce gitara. Do tego Wasteland jest dobrze rozplanowany; każdy utwór jest pozycją silną i indywidualną, ale dopiero razem, w kolejności, nabierają właściwej dynamiki i dramaturgii. Płyta zapewne nie od razu przypadnie do gustu wszystkim sympatykom zespołu. Na pewno znajdą się marudy; ale i do nich z czasem dotrze jak piękny i imponujący jest to krążek. Wasteland to coś więcej niż muzyka – to dalszy ciąg niezwykłej historii, którą wielu z nas obserwuje od samego początku.

Powiązane materiały

Riverside – Live ID.
Recenzja

Riverside – Live ID.

Nowe wydawnictwo Riverside dokumentuje ich największy headlinerski koncert i jest potwierdzeniem formy zespołu, oraz triumfalnym zwieńczeniem ponad 20 lat kariery.

Riverside nakręci DVD w Warszawie
News

Riverside nakręci DVD w Warszawie

Grupa Riverside przygotowała niespodziankę dla fanów.

Riverside / Warszawa, Hala OSiR Bemowo / 29.10.2023
Galeria

Riverside / Warszawa, Hala OSiR Bemowo / 29.10.2023

Grupa Riverside wystąpiła wczoraj dla około 3000 fanów w warszawskiej hali OSiR Bemowo. Był to ostatni koncert dużej europejskiej trasy promującej wydany w styczniu tego roku album "I.D.Entity".

Riverside zagra trasę po Polsce
News

Riverside zagra trasę po Polsce

Grupa Riverside zaprezentuje się na sześciu dużych koncertach w Polsce w październiku.

Michał Łapaj (Riverside)
Wywiad

Michał Łapaj (Riverside)

„ID.Entity” to ósma płyta w dorobku Riverside, która już zaczęła dzielić zwolenników grupy. I nic dziwnego – album jest bardzo dynamiczny, przesycony elektroniką, ale i brzmieniami, które nie są niczym nowym w twórczości zespołu. Tym niemniej – jest to jedna z odważniejszych propozycji w historii Riverside, a o niuansach muzycznych nowego wydawnictwa opowiedział mi klawiszowiec grupy, Michał Łapaj.

Riverside - ID.entity
Recenzja

Riverside - ID.entity

"ID.entity" to pierwsza od 5 lat płyta studyjna Riverside. I jedna z najlepszych i najważniejszych w dyskografii tego zespołu.

Najodważniejszy singel Riverside w nowej dekadzie
News

Najodważniejszy singel Riverside w nowej dekadzie

"Friend of Foe?" to ostatni singel grupy Riverside przed premierą nowego albumu „ID.Entity”, który ukaże się 20 stycznia.

Druga zapowiedź nowej płyty Riverside
News

Druga zapowiedź nowej płyty Riverside

Riverside zaprezentowali dziś nowy singiel – utwór zatytułowany „Self - Aware”.

Riverside zaanonsowało nową płytę
News

Riverside zaanonsowało nową płytę

Nowy album Riverside będzie nosił tytuł „ID.Entity” i ukaże się 20 stycznia 2023. Zespół zaprezentował pierwszy singiel z albumu zatytułowany „I’m Done With You”.

Riverside nagrywa nowy album
News

Riverside nagrywa nowy album

Bardzo dobre wieści z obozu Riverside. Zespół zameldował się w studiu w celu zarejestrowania nagrań na nowy album.

Riverside zaprezentował nowy singel
News

Riverside zaprezentował nowy singel

Riverside celebruje swoje 20-lecie i prezentuje nowy utwór i teledysk „Story of My Dream” promujący kompilację „Riverside 20”

Galeria

Riverside / Warszawa, Scena Letnia Progresji / 21.08.2021