Marteen Devoldere (Warhaus, Balthazar)

WywiadGrzegorz SzklarekMaarten Devoldere

Wokalista belgijskiej grupy Balthazar nagrał solowy album "We Fucked A Flame Into Being" pod szyldem Warhaus. W Polsce płyta ukaże się 2 września nakładem wytwórni Mystic. Z tej okazji muzyk zgodził się udzielić nam krótkiego wywiadu.

-Tytuł albumu „We Fucked A Flame Into Being” został zaczerpnięty z opowiadania „Kochanek Lady Chatterley” D.H.Lawrence’a. Skąd pomysł, by wykorzystać ten właśnie cytat?

- Około 10 lat temu, gdy jeszcze nawet nie myślałem o nagraniu tej płyty ani założeniu projektu Warhaus, przeczytałem książkę „Kochanek Lady Chatterley” i pomyślałem sobie, że cytat „We Fucked A Flame Into Being” idealnie nadawałby się na tytuł płyty. Po kilku latach okazało się, że nikt nie nagrał albumu z takim tytułem, więc ja postanowiłem taką płytę stworzyć (śmiech). Miałem więc tytuł płyty zanim ona powstała. Wiesz, lubię w życiu kontrasty i taki właśnie wydał mi się ten cytat. Z jednej strony jest brutalny i wulgarny, ale z drugiej strony jest romantyczny. I właśnie taką wizję muzyki Warhaus miałem tworząc ten projekt. Z jednej strony są to piosenki „brudne” i walące słuchacza po głowie, ale z drugiej strony pełne zmysłowości i romantycznej aury. Płyta jest także z jednej strony nowoczesna, ale i mająca staromodne brzmienie…

- Dużo na niej odniesień do lat 60-tych i 70-tych. Słychać tu Serge’a Gainsbourga i Leonarda Cohena…

- Zgadza się, tak właśnie chciałem, by ta płyta brzmiała. „We Fucked” brzmi nowocześnie, współcześnie, zaś „Into Being” ma w sobie taki staromodny pierwiastek. I jeszcze jedno: gdy przeczytasz ten tytuł – wyda ci się on dynamiczny i mocny, ale z drugiej strony – nic nie znaczy. To znowu ten kontrast, który tak bardzo lubię.

- Dlaczego zdecydowałeś się założyć Warhaus? Praca w grupie Balthazar już ci nie wystarczała?

- Zawsze lubiłem twórczość takich songwriterów jak Bob Dylan, Serge Gainsbourg czy Leonard Cohen. Moje ulubione albumy tych wykonawców były nagrane przez tych artystów solo lub z 1-2 muzykami. Czuć, że są to płyty bardzo osobiste zarówno od strony muzycznej, jak i tekstowej. Wiesz, uwielbiam pracę w grupie Balthazar i współpracę z moimi przyjaciółmi z tego zespołu. Ale pewnych dźwięków nie nagram z nimi, pewnych rzeczy nie odkryję grając w tym zespole. Mogę to zrobić jedynie tworząc na własny rachunek. Dlatego postanowiłem założyć Warhaus. A poza tym, tytuł tej płyty nie pasowałby do żadnego albumu Balthazar (śmiech).

- Masz 29 lat i powiedziałeś niedawno, że ta płyta jest dla Ciebie podsumowaniem pewnego etapu w życiu. Czy gdybyś zbliżał się do 40 lub 50 roku życia, „We Fucked A Flame Into Being” brzmiałoby inaczej?

- Myślę, gdybym tę płytę nagrał kilka miesięcy później to brzmiałaby inaczej niż teraz. Będąc muzykiem cały czas odkrywasz nowe brzmienia i dźwięki. A co do podsumowania pewnego etapu w moim życiu, to rzeczywiście, ten album jest pewnym podsumowaniem. Wkrótce zacznę 30 rok życia i chciałem w tych piosenkach pokazać, kim byłem w kończącej się właśnie dekadzie mojego życia. Chciałem napisać o moich byłych dziewczynach, głupich rzeczach jakie zrobiłem i tak dalej. To wszystko jest na „We Fucked…”.

- Twoje teksty mają więc źródło w Twoich doświadczeniach życiowych?

- Tak, każda piosenka ma swoje odbicie w wydarzeniach z mojego życia bądź traktuje o kobietach, które spotkałem.

- Ale jest na tym krążku kompozycja, a mianowicie „Against The Rich”, która jest chyba jedynym nie-miłosnym utworem na tym wydawnictwie. O czym traktuje ta piosenka?

- To utwór opowiadający o tej chwili, gdy jako muzyk zaczynasz zarabiać spore pieniądze i musisz się nagle zderzyć z bardziej biznesową stroną działalności muzycznej. Nagle zaczyna otaczać ciebie cały sztab ludzi z wytwórni płytowej, zaczynasz udzielać wywiadów, jeździć z koncertami po całej Europie. Ten utwór to coś w rodzaju spowiedzi przed samym sobą. Jeszcze niedawno grałeś sobie dla przyjaciół, aż tu nagle stać ciebie na zakup dobrego samochodu i wyjście do dobrej restauracji. Czuję się z tym niezręcznie.

- A o czym jest utwór „Bruxelles”? To piosenka o miłości do miasta czy do dziewczyny pochodzącej z Brukseli?

- To typowa piosenka „rozstaniowa”. Opowiada o końcu mojego związku z dziewczyną z Brukseli. Ja pochodzę z Ghent i przeprowadziłem się do niej do stolicy. Po zakończeniu związku pożegnałem się z nią i pożegnałem się z Brukselą i wróciłem do swego rodzinnego miasta.

- Lubię klimat czarno-białego teledysku do utworu „The Good Lie”. Jest on utrzymany w stylistyce rodem z lat 50 i 60 ubiegłego wieku, a muzyka i obraz pasują do siebie niemal perfekcyjnie. Jak wyobrażasz sobie idealny film z muzyką Warhaus?

- Hmmm…trudne pytanie….Myślę, że byłby to jakiś film Romana Polańskiego. Na przykład „Gorzkie gody”. Tak, zdecydowanie „Gorzkie gody”.

- Jaka przyszłość czeka Warhaus? Czy jest to jednorazowy projekt czy też planujesz kolejne nagrać kolejną płytę?

- Na pewno powstanie kolejna płyta Warhaus. Nie wiem kiedy, ale na pewno będzie. Najpierw chcę nagrać płytę z Balthazar. Warhaus to jest mój solowy projekt i mam o tyle łatwiej w porównaniu z Balthazar, że mogę w każdej chwili zacząć komponować i nagrywać nowe utwory bez proszenia kogokolwiek o pomoc.

- Dziękuję za rozmowę. 

Powiązane materiały

Warhaus z nową zapowiedzią albumu "The Donkey"
News

Warhaus z nową zapowiedzią albumu "The Donkey"

Warhaus, projekt belgijskiego wokalisty i kompozytora Maartena Devoldere, zaprezentował nowy utwór „One Day”, będący kolejną zapowiedzią jego piątego studyjnego albumu „The Donkey”. Premiera płyty jest zaplanowana na 15 stycznia nakładem wytwórni Play It Again Sam.

Warhaus wróci do Warszawy
News

Warhaus wróci do Warszawy

Solowy projekt Maartena Devoldere’a wystąpi już 18 marca 2027 roku w warszawskim klubie Progresja.

Warhaus nagrał mroczną kołysankę
News

Warhaus nagrał mroczną kołysankę

Prawie dwa lata po premierze znakomicie przyjętego albumu „Karaoke Moon” Warhaus powraca z nowym singlem „The Baby”.

Warhaus wydał klip „Zero One Code”
News

Warhaus wydał klip „Zero One Code”

Warhaus dzieli się nowym teledyskiem do utworu „Zero One Code”, pochodzącego z jego najnowszego albumu „Karaoke Moon”, wydanego w listopadzie ubiegłego roku nakładem wytwórni Play It Again Sam.

Warhaus
Wywiad

Warhaus

Maarten Devoldere wydał nowy znakomity album "Karaoke Moon" pod szyldem swojego solowego projektu Warhaus. Spotkaliśmy się z artystą by porozmawiać między innymi o genezie tego tytułu oraz jego poglądzie na męskość w 2024 roku.

Warhaus - Karaoke Moon
Recenzja

Warhaus - Karaoke Moon

Maarten Devoldere deklaruje, że „Karaoke Moon” to płyta dojrzałego mężczyzny po tzw. przejściach.

Warhaus ponownie w Warszawie
News

Warhaus ponownie w Warszawie

Solowy projekt Maartena Devoldere'a, członka grupy Balthazar, wystąpi 26 marca 2025 roku w warszawskim klubie Stodoła.

Warhaus zjada "Popcorn"
News

Warhaus zjada "Popcorn"

Rok po wydaniu trzeciego solowego albumu „Ha Ha Heartbereak”, Warhaus powraca z nowym singlem „Popcorn”, który ukazał się pod szyldem wytwórni Play It Again Sam.

Warhaus
Wywiad

Warhaus

Od kilku lat pod szyldem Warhaus, gitarzysta i wokalista grupy Balthazar, Maarten Devoldere realizuje swoje solowe muzyczne przedsięwzięcia. Na najnowszej płycie „Ha Ha Heartbreak” mierzy się nie tylko z utraconą miłością, ale przede wszystkim z samym sobą. W poniższej rozmowie opowiedział mi nie tylko o bardzo naiwnym podejściu do miłości, ale także o zmianach, jakie zaszły w nim samym. Zaś 15 marca przyszłego roku będziemy mogli przekonać się, jak ten materiał brzmi na żywo, bowiem tego dnia Warhaus wystąpi w warszawskim klubie Niebo.

Warhaus wróci do Warszawy
News

Warhaus wróci do Warszawy

Solowy projekt Maartena Devoldere'a, członka uwielbianej w Polsce grupy Balthazar, pojawi się 15 marca w warszawskim klubie Niebo.

Warhaus z nowym singlem 'It Had To Be You'
News

Warhaus z nowym singlem 'It Had To Be You'

Warhaus, czyli Maarten Devoldere, zaprezentował nowy singiel "It Had To Be You".

Warhaus otworzył drzwi
News

Warhaus otworzył drzwi

Warhaus, jeden z liderów belgijskiego zespołu Balthazar, czyli Maarten Devoldere powraca z nowym singlem "Open Window".